Diabeł zrobił sobie przerwę

Kojarzysz może tego pana powyżej z miniatury filmu?

Nazywa się Tom Ellis, pochodzi z Walii i jest świetnym brytyjskim aktorem – zarówno filmowym, jak i telewizyjnym. Urodził się jako jedyny syn z czwórki dzieci pastora Kościoła Baptystów. Debiutował na ekranie w roli Johna Browdie’ego w telewizyjnej adaptacji powieści Charlesa Dickensa Życie i przygody Nicholasa Nickleby w 2001 roku. Przełomowym momentem w całej jego karierze okazał się serial Lucyfer, który miał swoją premierę 25 stycznia 2016. I to właśnie na nim chcę się skupić.

FilmWeb oferuje nam jedynie bardzo krótki i równie bardzo nieszczegółowy opis:

Nieszczęśliwy i znudzony swoim bytem Lucyfer Morningstar porzuca funkcję Władcy Piekieł i udaje się do Los Angeles, gdzie zostaje właścicielem luksusowego klubu nocnego.

Lucifer Morningstar to czarujący kobieciarz, który non-stop chodzi w garniturach, pije whisky w swoim klubie, gra na pianinie, śpiewa i próbuje przy tym wszystkim zdobyć uznanie równie urodziwej pani detektyw, Chloe Decker. Posiada umiejętność hipnotyzowania ludzi i sprawiania, że powiedzą mu nawet to, czego przenigdy nie odważyli by się powiedzieć do siebie przed lustrem. Zabawny inaczej, bardzo wyluzowany, składa regularne wizyty doktor Lindzie Martin, która jest święcie przekonana, że jej pacjent po prostu mówi metaforami, gdy tłumaczy jej zupełnie poważnie, skąd pochodzi oraz kim tak naprawdę jest.
Jest jeszcze Maze, była kochanka Lucifera, która ratuje jego cztery litery z każdej groźnej sytuacji oraz Amenadiel, brat tytułowego bohatera, roztaczający wokół siebie aurę powagi i wręcz stoickiego spokoju.

Jako diabeł, Lucifer miał w piekle sporo do roboty. Dlatego postanowił sobie zrobić przerwę i pojawił się w Los Angeles jako właściciel klubu nocnego Lux, gdzie z biegiem czasu ujawnia nam znaczną większość ze swoich cech. Pewne okoliczności powodują, że w klubie pojawia się Chloe, z którą rozpoczyna swoją detektywistyczną przygodę i wcale nie przejmuje się faktem, że tak naprawdę przecież nie jest detektywem.
No bo kto by się tym przejmował?

Osobiście, serial uwiódł mnie już podczas pierwszego odcinka.
Nie jest to produkcja najwyższych lotów, ale głównym założeniem seriali jest przecież zrelaksowanie odbiorcy i dostarczenie mu większej lub mniejszej dozy rozrywki. Lucifer sprawdza się w każdej wspomnianej kwestii znakomicie. Relaks to mało powiedziane przy swobodzie, której aurę roztacza wokół siebie tytułowy bohater, a większa doza rozrywki przejawia się pod postacią zbyt częstego parskania pod nosem, bo Lucifer znów palnął coś zabawnie głupiego. Atmosfera jest luźna, chociaż zdarzają się momenty, że robi się naprawdę poważnie, bo to wciąż w dużej mierze serial detektywistyczny.

I jeszcze jedno – muzyka.
Druga rzecz – zaraz po głównym bohaterze, która skradła mi serce. Soundtrack serialu jest dobrany w taki sposób, że każdego utworu słucha się z czystą przyjemnością i żaden nie przeszkadza w odbiorze, nawet, jeżeli w grę wchodzą cięższe brzmienia. W pierwszym sezonie możemy usłyszeć takie zespoły, jak m. in.: The Black Keys, Royal Deluxe, Blues Saraceno. Nie zabrakło również klasyków – takich, jak David Bowie czy Nina Simone. W przypadku drugiej legendy, mamy okazję usłyszeć śpiew samego Toma Ellisa, który wykonuje dobrze znane Sinnerman we własnym klubie przy pianinie i, obowiązkowo, szklance mocnego whisky.

Któregoś dnia tak bardzo się wkręciłam, że aż stworzyłam playlistę z wszystkimi piosenkami z soundtracku, jakie tylko znalazłam na Spotify – łap i nie puszczaj!

Podsumowując, gdybym miała ocenić ten serial w skali 0-10, z pewnością i czystym sercem stwierdzam, że Lucifer zasługuje na mocną ósemkę. Bo nie we wszystkich serialach chodzi o to, żeby były mądre, życiowe, wzruszające i wbijające w fotel. Czasami człowiek potrzebuje relaksu, przysłowiowego „odmóżdżenia” i zwykłego śmiechu – do tego Lucifer nadaje się idealnie.

Jedna myśl na temat “Diabeł zrobił sobie przerwę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s