Blokada twórcza

Każdy pisarz zna to okropne uczucie, które pojawia się podczas bezczynnego gapienia się na pustą kartę papieru. Każdy poeta miał kiedyś załamanie nerwowe, bo nic nie układało się w taki wiersz, jaki przypadłby mu do gustu. Każdy muzyk wie, jak trudno jest stworzyć cokolwiek, kiedy w głowie panuje wyłącznie grobowa cisza.
Ty też na pewno wiesz, jak to jest mieć tę słynną blokadę twórczą. Nieważne, o jaki rodzaj twórczości chodzi — miewamy ją wszyscy. Dla niektórych jest to ogromna porażka, która świadczy o ich niedoskonałości. Dla innych to tylko chwilowa przerwa w tworzeniu. Każdy traktuje ją inaczej — bardziej lub mniej poważnie. Ale nie każdy wie, jak sobie z nią radzić.

Przyznam Ci się szczerze, że jeszcze nie tak dawno temu sama nie miałam pojęcia —blokada twórcza przychodziła, ja zaczynałam wówczas radośnie panikować, że już nigdy więcej niczego nie uda mi się stworzyć, a później wszystko wracało do normy. Było trochę tak, jakbym na jakiś czas traciła całkowicie kontrolę nad moją kreatywnością, bo ona akurat wtedy miała ochotę na odpoczynek. Bo wiesz, każdy ma prawo do odpoczynku.
Twoja kreatywność także.

Teraz, kiedy zaczynam swoją przygodę z blogowaniem, blokada twórcza wydaje się być znacznie groźniejsza, niż wcześniej. Równa się przecież z brakiem postów, a więc z mniejszym zaangażowaniem czytelników i generalnie z wszystkim, czego bardzo nie chcę spotkać na swojej drodze, jako początkujący bloger. Pomijam już fakt, że jestem geniuszem i zabrałam się za to wszystko jakiś miesiąc przed maturą, a teraz, kiedy myślę o tym, że piszę ją za raptem tydzień, moja kreatywność automatycznie przestawia się na tryb uśpienia i każe mi się zabrać za naukę. Wtedy, choćbym nie wiadomo jak bardzo się starała, nie jestem po prostu w stanie czegokolwiek napisać. Nie i koniec. Nie ma żadnych przebłysków, żadnych oświeceń i innych fajerwerków. Jest tylko ten okropny strach, że po pierwsze — powinnam dzisiaj opublikować post, a tego nie zrobię, po drugie — powinnam się jeszcze uczyć, ale całą swoją uwagę skupiam na puncie pierwszym. W rezultacie niepotrzebnie się zamartwiam.
Ani nie piszę postu, ani się nie uczę.
Trochę błędne koło, nie?


1. USPOKÓJ SIĘ

Jeżeli jesteś jednym z tych, dla których blokada twórcza to bardziej porażka, aniżeli chwilowa przerwa w tworzeniu, to ten punkt jest przede wszystkim dla Ciebie. I mówię totalnie na poważnie — uspokój się i nie panikuj. Daj sobie chwilę, usiądź, weź kilka głębokich wdechów.
No bo, serio, co się dzieje? Może za dużo pracowałeś. A może to tylko kwestia zwykłego „przegrzania materiału”, ty musisz usiąść do czegoś innego dla odmiany, zająć się tym trochę i po ogarnięciu się możesz spokojnie wrócić do tego, czego nie skończyłeś. A może twoja kreatywność zwyczajnie postanowiła zrobić sobie przerwę, bo też ma do tego prawo, jakby nie było. Tak, ma! Przynajmniej najlepiej podejść do sytuacji w taki sposób — od razu łatwiej jest się uspokoić. Przerwa, jak z samej definicji wynika, nie trwa wiecznie i na pewno kiedyś się jednak skończy.
Więc się uspokój. Nerwami i pośpiechem niczego nie ugrasz.


2. OGARNIJ MYŚLI

Chaos w głowie potrafi być naprawdę potężną przeszkodą w czymkolwiek, kiedy nie możesz nad nim zapanować. Czy jest coś gorszego? W zasadzie tak — kompletna pustka. Nikt tego nie lubi, bo niefajnie jest mieć w głowie jedno wielkie nic. Wówczas najlepiej chwycić pustą kartkę i długopis. Rozejrzyj się. Pomyśl o czymś. O czymkolwiek. To nie musi być zaraz coś genialnego, na co nikt jeszcze nie wpadł. Wszystko ma swój początek, tak? Jeśli nie możesz na nic wpaść, odłóż kartkę i poczytaj jakąś książkę. Daj sobie trochę czasu. A w przypadku, gdy masz w głowie wręcz za dużo myśli naraz — poukładaj je na wspomnianej przed chwilą pustej kartce. Wypisz wszystko, co do najmniejszego i najmniej ważnego szczegółu, a potem dokonuj selekcji materiału. Małymi kroczkami do celu, jak zawsze. Przecież już nie raz to robiłeś.


3. NIE PRZESADZAJ

Fajnie jest mieć więcej, niż jeden genialny pomysł na książkę. Sama tak mam. Ale nie napiszę trzech naraz, prawda? Właśnie. Więc jak już poczujesz, że blokada zniknęła, to nie rzucaj się od razu na wszystko za jednym posiedzeniem. Nie zaczynaj kolejnego rozdziału, kiedy nie masz jeszcze skończonego poprzedniego. Dopnij te niedokończone rzeczy na ostatni guzik, skoro znów możesz to zrobić. No, chyba że sytuacja wygląda trochę inaczej i nie masz pojęcia, co z nimi dalej czynić — w takim wypadku wyrzuć je przez okno. Nie dosłownie! Ale serio, nie odgrzewaj starych kotletów, bo później dana rzecz robi się strasznie nijaka, bez charakteru. Ja na przykład postąpiłam tak z moim prologiem, który niedawno wrzuciłam na bloga (tutaj możesz go przeczytać). Wcześniej miał co najmniej dwie wersje, co chwilę poprawiane, zmieniane i nadal totalnie mi się nie podobał. Więc zwyczajnie skasowałam cały tekst, a po zobaczeniu ponownie pustej kartki, prolog napisał się sam. O niebo lepszy.


Żeby jednak rozwiać wszelkie wątpliwości, chcę się upewnić — zdajesz sobie sprawę z tego, że nie możesz uważać tych porad za jedyne słuszne, no nie? Wiesz, one nie muszą sprawdzić się u absolutnie każdego. Sprawdzają się u mnie, więc dzielę się nimi, byś spróbował, przekonał się na własnej skórze i może też się sprawdzą! Ja mam taką nadzieję. 🙂

2 myśli na temat “Blokada twórcza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s