Samorealizacja i z czym to się je

W psychologii samorealizację określa się jako samodzielne dążenie do realizacji swojego potencjału, rozwijanie swoich talentów oraz możliwości we własnym zakresie i nazywa się to procesem stawiania się tym, kim się chce być, a nie tym, kim się jest. Brzmi ciekawie, prawda? No, taka zgoda ze samym sobą musi być świetną sprawą, to na pewno.


A CO BYŁO W JASKINIACH?

Dobra, aż do jaskiń nie zajdziemy, ale tak to przynajmniej tytuł brzmi lepiej. Sama nie lubię historii, chociaż czasami jednak się przydaje.
Pojęcie samorealizacji zostało wprowadzone do nauk humanistycznych w XIX wieku przez Kierkegaarda — duńskiego filozofa, poetę romantycznego oraz teologa. Jako prekursor filozofii egzystencjalnej, rozumiał je wówczas jako kategorię ludzkiej egzystencji postawioną w opozycji do poczucia przemijania w obliczu śmierci. Tak, ten tekst jest z Wikipedii, ale hey, brzmi mądrze! No i ma sens.
Tyle że nam chodzi o ten stricte psychologiczny sens, a w tym przypadku po raz pierwszy zastosował to pojęcie Kurt Goldstein, wybitny neurolog i psychiatra, który określił samorealizację jako nadrzędny motyw sterujący ludzką aktywnością, zorientowany na spełnienie możliwości i urzeczywistnienie osobistego potencjału jednostki.


PIRAMIDA ABRAHAMA MASLOWA

piramida samorealizacja

Wszyscy ją znamy. Dotyczy życia każdego człowieka i ogólnikowo przedstawia potrzeby, które posiada każdy z nas. Czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale gdzieś tam — nawet w najgłębszej podświadomości, odczuwamy każdą z osobna. Hierarchia działa na bardzo prostej zasadzie — na niższych piętrach znajdują się te najbardziej podstawowe potrzeby, a na najwyższym, jak sam widzisz, widnieje potrzeba samorealizacji. Zanim jednak do niej przejdę, pokrótce powiem Ci, o co chodzi w pozostałych potrzebach. Wiem, że to wydaje się dość oczywiste, ale uwierz mi, że nie do końca takie jest.

POTRZEBY FIZJOLOGICZNE
To te, które po prostu musimy w końcu w jakiś sposób zaspokoić. W psychologii to trochę wiążę się z Freudowskim id, czyli sferą biologiczną człowieka. Gdy nie zaspokajamy tych potrzeb, samodzielnie spychają wszystkie inne na dalszy plan, równocześnie nad nimi dominując. Tak, jakbyś próbował nie jeść przed rok. Nie da się, po prostu.

POTRZEBA BEZPIECZEŃSTWA
Bezpieczeństwo to generalnie stan, który daje Ci pewność siebie i szansę na doskonalenie się. To poczucie pozwala w pewnym sensie ruszyć dalej, pobudzając do działania. Wyróżniamy bezpieczeństwo osobiste, ekonomiczne oraz zdrowie, dobre samopoczucie, a na koniec bezpieczeństwo przed wszelkiego rodzaju wypadkami oraz chorobami.

POTRZEBA MIŁOŚCI I PRZYNALEŻNOŚCI
Wielu wydaje się, że ta potrzeba jest najsilniejsza — nie tylko dlatego, że dotyczy bardziej interpersonalnych sfer, ale poza tym tyczy się przecież poczucia przynależności do drugiej osoby. Emocje to bardzo skomplikowana rzecz i nawet ja często ich totalnie nie rozumiem. Nic jednak nie zmienia faktu, że potrzeba miłości (co wiąże się również z akceptacją) znajduje się dopiero na trzecim poziomie. Z tym, że w dzieciństwie jest znacznie silniejsza, niż zazwyczaj i może nawet zastąpić tę poprzednią potrzebę — bezpieczeństwa.

POTRZEBA SZACUNKU
Poczucie bycia szanowanym jest świetne. Wszyscy to wiemy i mam nadzieję, że wszyscy go doświadczamy. Dotyczy to też między innymi poczucia własnej wartości oraz szacunku przede wszystkim do samego siebie. Bez tego to trochę słabo, nieprawdaż?


POTRZEBA SAMOREALIZACJI

Samorealizacja to w dużym uogólnieniu rozwijanie swoich umiejętności na własną rękę. Rozbiję jednak tę kwestię na kilka innych, równie ważnych podpunktów bez których raczej się nie obejdzie. Za to efekt końcowy jest podobno genialny. Sama do niego jeszcze nie dotarłam, ale jestem w drodze — a przynajmniej taką mam nadzieję!

sonja-langford-357

1. Organizacja czasu. Do dnia dzisiejszego mam z tym ogromny problem i zdarza mi się dłużej siedzieć nad układaniem planu na najbliższe godziny, niż nad robieniem czegoś, co naprawdę byłoby pożyteczne. To chyba zmora większości pracoholików czy w ogóle ludzi, którzy lubią dużo robić. Najlepiej naraz.

Proces samorealizacji wymaga organizacji czasu. Żeby zacząć coś robić, zwykle wolimy mniej więcej wiedzieć, ile nam to zajmie oraz ile dokładnie godzin możemy danej rzeczy poświęcić. Przykładowo — chcąc nauczyć się we własnym zakresie języka szwedzkiego (jak ja!), musisz poświęcać mu codziennie przynajmniej pół godziny. Wepchnąć to gdzieś w plan dnia, krótko mówiąc — zorganizować czas tak, żeby rzeczywiście móc usiąść przy biurku, wejść na Duolingo i naprawdę się pouczyć.

Zorganizuj czas dla samorealizacji. Czymkolwiek by w Twoim przypadku nie była. Chcesz lepiej pływać? Wpisuj do kalendarza w każdą sobotę rano basen. Chcesz lepiej pisać? Pisz częściej — uwzględniaj to w planie dnia, poświęcaj temu co najmniej godzinę dziennie. I tak dalej, małymi kroczkami.

nathan-mcbride-229640.jpg

2. Znajdź motywację. Człowiek nieustannie jej potrzebuje. Psychologia dzieli ją na negatywną i pozytywną, a na każdego jedna z dwóch działa w zupełnie inny sposób, oddziałując na zupełnie inne partie mózgu. Niektórzy potrzebują porządnego kopa tudzież liścia w policzek, a innym zaś wystarczy pocieszające poklepanie po ramieniu i lekkie popchnięcie do przodu.

Niezależnie od tego, jakiego rodzaju motywacji potrzebujesz, na pewno gdzieś możesz ją znaleźć. Jeśli jesteś tym człowiekiem, co ja i działa na Ciebie wspomniany porządny kop w cztery litery czy coś podobnego, to z całego serca polecam Ci pana, który zwie się Gary Vaynerchuk. Jest o nim osobny post — o, tutaj. To człowiek, który często krzyczy, ale za to zawsze krzyczy z sensem. Krzyczenie czasem serio jest potrzebne.

Zupełnie inaczej zachowuje się na przykład Chase Jarvis, który jest bardziej spokojnym człowiekiem. Nie krzyczy za dużo i nie przeklina zbyt często, podczas gdy Gary zdołał już dawno odmienić słowo „fuck” na wszystkie możliwe sposoby. Każde podejście jest inne, ale to nie znaczy, że jest złe, no nie?

jon-tyson-232630.jpg

3. Miej świadomość. Tego, że świat w gruncie rzeczy tak naprawdę ma w głębokim poważaniu to, jak bardzo jest Ci źle i jak bardzo Ci się nie chce. Że nikogo nie obchodzi, czego się boisz, czego się obawiasz, a czego się wstydzisz. Jeśli chcesz się realizować, musisz mieć to na uwadze, a kiedy już sobie to uświadomisz — też miej to w głębokim poważaniu. Rób swoje. Tak, tak po prostu.

Miej również świadomość tego, że porażki to wcale nie jest koniec świata. O tym zresztą napisałam w tym poście, który został poświęcony nie tylko porażkom, ale również podejściu do nich i postrzeganiu ich jako coś innego, niż tylko rzecz negatywną. Jasne, nie masz się zaraz zacząć chwalić, że coś uwaliłeś — raczej podnieść głowę, otrzepać kurz z ramion po upadku na twardą ziemię i ruszyć dalej. Coś w tym stylu.

No bo z drugiej strony, co innego zostaje Ci do wyboru? Jeśli chcesz, możesz zostać na tej ziemi w pozycji leżącej i czekać na cud, który nigdy nie nastąpi. Mi po prostu to się wydaje bardzo nudną opcją. A do tego marnotrawstwem cennego czasu.


WARTOŚĆ PRZEDSIĘWZIĘCIA

Chyba z wszystkim jest tak, że jak nie zaczniesz, to nic się nie zmieni. Absolutnie nic, choćbyś się nawet posiekał na kawałki. Nie rób tego. Samorealizacja to cholernie długi, żmudny i pełen przeszkód proces — tunel, który jest tak długi, że tego przysłowiowego światełka nawet w nim nie widać. Ale wiesz, ono gdzieś tam jest. Bo to nadal jest tunel jak każdy inny. Ma wejście i wyjście. Co spotkasz w środku?

Ja nie wiem i raczej nigdy się nie dowiem, bo to jest trochę tak, że każdy podąża swoim osobistym tunelem. Ty podążasz swoim. Czy biegniesz, czy może idziesz na palcach albo tip—topami — to naprawdę nie jest istotne. Najważniejsze jest to, że nie stoisz w miejscu. Jeszcze coś niemiłego Cię tam dopadnie i wszystko diabli wezmą.

I tak, droga jest długa. Bardzo długa, niesamowicie długa, strasznie długa, okropnie długa i nie wiem jeszcze, jaka. Może nawet dłuższa, niż powiadają, ale kiedy już ten tunel przejdziesz, to nie tylko udowodnisz światu, że rzeczywiście można — wreszcie będziesz tam, gdzie zawsze chciałeś być.

Pamiętaj tylko, żeby nie spoglądać przez ramię na miejsca, w których upadłeś, bo jedyne, co będziesz z tego miał, to ból szyi.


A teraz śmigaj dalej pracować i się realizować. Nie zapomnij po drodze wpaść do kuchni i zrobić sobie dobrą kawę!

2560x1440-white-solid-color-background

Jedna myśl na temat “Samorealizacja i z czym to się je

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s