Kim właściwie są YouTuberzy?

YouTube już dawno przekroczył wszelkie granice w kwestii osiągania popularności na skalę światową. To takie miejsce w internecie, gdzie możesz wpisać w wyszukiwarkę dosłownie cokolwiek — w ciągu sekundy najprawdopodobniej otrzymasz setki tysięcy wyników, które pasują do tego, co wpisałeś. No, dobra, nie zawsze pasują, bo YouTubowi zdarza się być mało dokładnym narzędziem, ale nie to chcę powiedzieć.

YouTube to również sposób, dzięki któremu możesz —nazwij to, jak chcesz, ale ja powiem po swojemu— zaistnieć. Internet przypomina bardziej eter aniżeli przestrzeń, którą dałoby się określić. Zaistnienie w takim miejscu to cholernie trudne zadanie. Co nie zmienia faktu, że miliony ludzi zdążyło już udowodnić, że się da.

Ba! Da się zrobić znacznie więcej. Niech za przykład posłuży nam jeden z zagranicznych i moich ulubionych YouTuberów, Mark Fischbach, który znany jest jako Markiplier. Młody człowiek, który w ciągu paru lat pracował więcej, niż ustawa przewiduje — dzięki temu zebrał w jedno miejsce prawie 17 i pół miliona ludzi. To dużo. Wyobraź sobie, że ktoś postanawia umieścić 17 i pół miliona ludzi na konkretnym obszarze. 286 stadionów narodowych ledwo by wystarczyło — jest to więc ogromna, naprawdę ogromna liczba.
Weźmy jednak pod lupę innego YouTubera. Dwudziestosiedmioletni szwedzki, jak głosi Wikipedia, komentator gier komputerowych, Felix Kjellberg pod słynnym pseudonimem PewDiePie, posiada widownię liczącą ponad 54 miliony ludzi w różnym wieku. To ponad trzy razy więcej od liczby, którą posiada wspomniany dwa akapity wcześniej Mark.
W Polsce mamy SA Wardegę, Blowa albo niepowtarzalne duo Rock & Rojo. Liczby są w naszym przypadku jednak znacznie mniejsze — najpopularniejszy SA Wardega posiada niecałe 3,5 miliona subskrybentów.

Dobra, ale po co ja właściwie tak gadam o tych liczbach? Czy one naprawdę są ważne?

Szczerze mówiąc, to zależy. Zależy, do czego zostaną wykorzystane.

Pozwól, że najpierw wrócimy jeszcze na chwilę do Marka.

Charytatywne streamy to nic innego, jak transmisje na żywo, tyle że ich dodatkowym celem jest przekazanie zebranej pod koniec ilości funduszy na jakąś fundację. Markiplier robi takie streamy dość często, o czym zresztą możesz się przekonać trochę wyżej — trochę wcześniej przed pierwszą z transmisji obiecał organizować to możliwie jak najczęściej, co skończyło się na comiesięcznych, około dwunastogodzinnych, streamach. Po każdym takim przedsięwzięciu pieniądze, które przekazali fani, są podliczane i przekazywane danej fundacji. Przykładowo, w lutym Markowi udało się zebrać kilkadziesiąt tysięcy dolarów dla dziecięcego szpitala w Memphis, USA.

Im więcej będzie ludzi, którzy chcą pomóc, tym więcej pieniędzy zostanie przekazanych na szczytny cel. Jeśli więc do tego zostaną wykorzystane ogromne liczby subskrybentów, są one wówczas bardzo ważne, jeśli nie najważniejsze.

Z drugiej strony tyle się mówi o tworzeniu mniejszych, ale za to znacznie bardziej ze sobą zżytych społeczności. Internet jest idealnym miejscem do tego, aby poznać całą masę ludzi o niemalże takich samych zainteresowaniach, a potem wzbudzać burzliwe dyskusje, które zmieniają poglądy i wzbogacają o dodatkowe doświadczenie. To genialna sprawa. A teraz wyobraź sobie, że do tego wszystkiego — czyli tworzenia zżytej społeczności przy robieniu tego, co się kocha, możesz jeszcze na tym naprawdę nieźle zarobić. Brzmi o wiele lepiej, prawda? To trochę tak, jakby samodzielnie się realizować za pieniądze. Samorealizacja to skomplikowany i cholernie wymagający proces, o którym napisałam nawet osobnego posta (o tutaj)! Serio warto się temu przyjrzeć. Wracając, ten proces jest również długi, żmudny i potrzeba do niego ogromnych ilości cierpliwości. Z drugiej strony, efekty końcowe są bezcenne.

Założmy więc, że kochasz grać w gry — są tym, co zawsze chciałeś robić, czym chcesz się zajmować każdego dnia z osobna i dobrze wiesz, że w żadnym wypadku Ci się to nie znudzi. Zakładasz więc kanał na YouTubie, wreszcie mogąc dzielić się tą swoją miłością do gier z całym światem. Po pewnym czasie ogląda Cię coraz więcej ludzi — w rezultacie zaczynacie tworzyć wciąż rosnącą i coraz bardziej zżytą społeczność, która prowadzi burzliwe dyskusje w komentarzach albo daje Ci znać kciukami w górę lub w dół, co im się podoba, a co nie. Te wszystkie elementy łączą się z jeszcze jednym, który oznacza partnerstwo z YouTubem. W ten sposób możesz zarabiać. WIęc zarabiasz. I cały czas robisz to, co najbardziej kochasz — nieprzerwanie grasz w gry.

Poza tym, możesz również pomagać. Całkiem nieźle w dodatku! Czasami wystarczy jedynie usiąść przed komputerem i nacisnąć jeden guzik, żeby uruchomić stream na żywo — możesz to zrobić nawet na samym YouTubie, nie musząc zakładać konta na żadnym innym serwisie streamingowym. Tłumaczysz ludziom, na co zamierzasz przekazać zebrane pieniądze, a potem zaczynają się pojawiać pierwsze wpłaty. Świetna sprawa, co?

W Polsce mamy Szlachetną Paczkę — event organizowwany przez pokaźnego rozmiaru ekipę Remigiusza Maciaszka, czyli słynnego Rocka. To człowiek dojrzały, ułożony i mądry, a przy okazji z dobrym sercem. Szlachetna Paczka to całodobowy stream, w którym bierze udział paręnaście YouTuberów, którzy naprzemiennie prowadzą transmisję. Zagranicą nie znam wprawdzie żadnych eventów tego typu, ale jest na przykład PewDiePie, który w ostatnie święta zorganizował ogromnego streama wraz z Markiplierem, Jackiem i dwoma innymi osobami. Informacja dotarła do kilkudziesięciu milionów osób, a zebrana suma odbierała niektórym mowę ze zdziwienia. Mi również.

Bycie YouTuberem to zawód połączony z pasją, gdy otrzymujesz za swoje wysiłki comieszęczne wynagrodzenie. W niektórych przypadkach to również nieustanne niesienie pomocy potrzebującym. W innych to czysta zabawa, rozrywka zapewniana setkom tysięcy ludzi. Jeszcze w innych to okazja do sprawdzenia jakiejś gry, zanim zdecydujemy się wziąć pudełko ze sklepowej półki. Nie mam jednak żadnych wątpliwości co do tego, że bycie YouTuberem to posiadanie silnego wpływu na tę młodszą część społeczności. To odpowiedzialność za to, co się do internetu wrzuca oraz za słowa, które niejednokrotnie zawierają niestety. śladowe ilości przekleństw. To idealna okazja do pójścia krok dalej w kierunku rozwoju swojej pasji związanej z grami.

Ja na pewno kiedyś spróbuję. A ty?

Trzymaj się ciepło,

2560x1440-white-solid-color-background

Jedna myśl na temat “Kim właściwie są YouTuberzy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s