Najbardziej absurdalny doktor świata

Wyobraź sobie, że nagle, zupełnie znikąd, znajdujesz się w totalnie beznadziejnej sytuacji, która wydaje się być bez wyjścia. Zaczynasz się bać; dłonie delikatne Ci drgają, oczy łypią gwałtownie na wszystkie strony świata, serce niekontrolowanie przyśpiesza, a Ty masz wrażenie, że słyszysz już w uszach pulsującą krew. Nie masz najmniejszego pojęcia, co mógłbyś zrobić. Nie masz żadnej opcji.

A potem słyszysz dziwny dźwięk. Bardzo dziwny — nie potrafisz go ani określić, ani nazwać, ani chociażby opisać. To dźwięk, którego nigdy wcześniej nie słyszałeś. Nie podejrzewałbyś też świata o istnienie podobnego brzmienia. Nic jednak nie widzisz. Dźwięk jest coraz głośniejszy, jakby jego źródło stopniowo się zbliżało. Wtedy decydujesz się odwrócić.

Przed sobą widzisz niebieską budkę telefoniczną. Chwila. Niebieską budkę policyjną. Nie rozumiesz — niby skąd ona się tam wzięła? Wyrosła spod ziemi, czy co? Przecież nie mogła tak po prostu pojawić się znikąd! Na wszelki wypadek szczypiesz się delikatnie w skórę na przedramieniu, sprawdzając, czy to wszystko przypadkiem nie jest zwykłym snem. Nic się jednak nie dzieje. Budka nadal stoi, tak samo, jak ty. Dźwięk zniknął, teraz otacza cię jedynie cisza. No i budka. Skąd, do diabła, wzięła się ta budka?

Wtedy dosłownie wyskakuje z niej młody człowiek z niecodziennym strojem w postaci wełnianej koszuli z muszką, szarobrązowej marynarki z łatami na łokciach, czarnych spodni z szelkami oraz czarnych pseudo—skórzanych butów. Jest szeroko uśmiechnięty (chociaż trafniejszym określeniem byłoby wyszczerzony). Poprawia muszkę, na co patrzysz ze zdziwieniem. Wyprostowuje więc fez, który tkwi na jego głowie i rzuca tekstem, który od tamtego momentu będzie Ci się kojarzył wyłącznie z nim.

Bow ties are cool.


charlie-seaman-164123.jpg

Na pewno wiesz już, o czym mówię, prawda?

Doctor Who, proszę państwa. Bardzo stary, produkowany przez BBC od 1963 roku serial, opowiadający o fantastycznych i niestworzonych historiach Władców Czasu. A właściwie Władcy, bo tak naprawdę jest on tylko jeden — z tym, że co jakiś czas zmienia swoją postać. Władca Czasu to podróżujący przez czas oraz przestrzeń humanoidalny obcy, znany jako Doktor.

Do tej pory Doktora zagrało aż trzynastu aktorów. Jego prawdziwe imię nie jest znane — wiadomo za to, że pochodzi z planety o nazwie Gallifrey i jest przedstawicielem rasy Władców Czasu. Dawno temu, jeszcze przed zdarzeniami z serialu, ukradł starą, a później swoją ukochaną, TARDIS. Doktor, w czasie swojej podróży, niejednokrotnie ratuje napotkane planety lub cywilizacje przed najróżniejszymi zagrożeniami. Wszechświat zwiedza we wspomnianej przeze mnie na samym początku niebieskiej budce policyjnej, TARDIS. Rzadko jednak podróżuje sam — zwykle zabiera ze sobą towarzyszy, najczęściej zwykłych ludzi, których spotkał przypadkiem gdzieś po drodze, a którzy nie pozwolili mu tak po prostu odejść. Pierwszą towarzyszką Doktora była jego wnuczka, Susan Foreman. Oglądając ten serial, doskonale zrozumiesz, dlaczego.

Problem tkwi w tym, iż Doktor może zregenerować swoje ciało tylko dwanaście razy. Proces ten zwie się właśnie regeneracją i polega na radykalnej przemianie zarówno wyglądu, jak i osobowości. W kwestii biologicznej posiada podwójny układ krwionośny z dwoma sercami, co czyni go nadzwyczajnym prawie—człowiekiem, bo człowiekiem do końca nie jest. Właściwie to nie jest nim nawet trochę. Jego głównym atrybutem i jedynym narzędziem (no, niby nie jedynym, ale najczęściej go używa) jest śrubokręt soniczny — fikcyjne urządzenie, które wyglądem przypomina zwykłą latarkę, a podczas pracy wydaje z siebie charakterystyczny dźwięk i emituje słabe zielone (lub niebieskie) światło. Poza tym, Doktor ma zdolności telepatyczne, potrafi wykrywać dotykiem obecność jonów i sprawdzać rodzaj substancji za pomocą języka, a czasami robi za jasnowidza. No, częściej niż czasami.

gabriela-ovando-75900.jpg


Ja miałam okazję oglądać Doctora Who na Netflixie, do którego dostęp mam od całkiem niedawna zresztą. Jedynym minusem jest tutaj niekompletność — Netflix daje możliwość obejrzenia tego arcydzieła jedynie od jedenastego doktora, którego zagrał jeden z moich ulubionych aktorów, Matt Smith.

Jak niemal sto procent pozostałych aktorów, Matt jest rodowitym brytyjczykiem, a rola Doktora należy do grupy jego najpopularniejszych wizerunków. Gra również w serialu The Crown, który wprawdzie dopiero zaczęłam oglądać, ale czuję, że nie pozwolę sobie go nie skończyć. To tak na marginesie.

Dwunastego Doktora zagrał natomiast czarujący Peter Capaldi, który pochodzi ze Szkocji i jest laureatem Oscara.


Doctora Who polecam Ci całym swoim sercem, całkowicie szczerze i z zapewnieniem, że nie pożałujesz. Ja nie pożałowałam nawet przez sekundę, a niejednokrotnie orientowałam się już o czwartej nad ranem, że powinnam od ponad czterech godzin spać — zamiast tego zdążyłam obejrzeć pięć kolejnych odcinków. I chcę więcej.

Warto. Jak stwierdzisz, że nie warto, to najpewniej jesteś kosmitą.

Dobra, dobra, żartuję. (A może nie?)

Ale nawet, jeżeli jesteś kosmitą — i tak trzymaj się ciepło. Chyba, że pochodzisz z jakiejś bardzo zimnej planety. Tak czy inaczej, do następnego!

2560x1440-white-solid-color-background

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s