Napój bogów

Uwielbiam budzić się sama z siebie, bez budzika, o nienormalnej godzinie, najlepiej bardzo wczesnym rankiem. Zdarza mi się to wprawdzie rzadziej niż raz na ćwierćwiecze, ale jednak zdarza. Otwieram wówczas oczy i pierwsze, co robię, to chwytam telefon, by sprawdzić godzinę. Czasami widzę 7:00, czasami 6:30, a czasami 5:20. Zależy — nie wiem jednak, od czego. Niepewnie wychylam się spod kołdry, sprawdzając, jak bardzo zimno jest poza nią. Dopiero potem przypominam sobie, że jest czerwiec, przynajmniej teraz, jak piszę ten tekst. Lubię czerwiec. Jest ciepło, nie musisz spać szczelnie owinięty w kołdrę niczym bardzo nieszczęśliwe burrito. Z drugiej strony w czerwcu zaczynają pojawiać się moi najwięksi wrogowie.

Wyobraź sobie, że w tym momencie słyszysz bardzo emocjonujące werble.

Komary. Komary to moi najwięksi wrogowie. Nienawidzę ich z prawdziwą pasją, tępię i zabijam, gdy tylko pojawiają się na horyzoncie — czyli gdziekolwiek w moim pokoju. Nie oszukujmy się, ale są po prostu nieprzydatne. Pająki jestem jeszcze w stanie (chociaż z ogromnym trudem) zrozumieć, ale komary? Żadnego z nich pożytku. Jeżeli więc chcesz mnie zaszantażować albo przestraszyć, wystarczy powiedzieć, że widzisz komara na mojej ścianie. Tudzież pająka. I nie, nie mam zielonego pojęcia, dlaczego właśnie Ci to powiedziałam, skoro możesz to wykorzystać przeciwko mnie. Zresztą, dzisiaj nie zamierzam mówić ani o komarach, ani tym bardziej o pająkach.

Wróćmy jednak do milszego momentu, który wprawdzie miły do końca nie jest, ale.. Wychylam się więc spod kołdry. Potem przypominam sobie, że jest czerwiec, strzelam się z otwartej dłoni w czoło, aż wreszcie wstaję z łóżka. Zwykle wstanie z łóżka jest jednym z moich największych osiągnięć dnia, bo mam z tym ogromny problem. Prawie tak ogromny, jak z pająkami. Ale wstaję. I wiesz, gdzie idę? Do kuchni. Od razu, bez zastanowienia. Idę, jakby moje nogi znały dokładną drogę na pamięć. No, w sumie to znają.

Nie mam w domu ekspresu. Ubolewam nad tym mniej więcej od osiemnastu lat, bo wszyscy moi znajomi wiedzą, że w moich żyłach płynie kawa zamiast krwi. Dlatego pierwszą czynnością, jaką robię po nieszczęsnym wstaniu z łóżka, jest napełnienie czajnika elektrycznego wodą. Często nalewam za dużo, bo jeszcze pół-śpię, a później się złoszczę, że tak długo się gotuje. Robienie kawy za pomocą czajnika pozostawia wiele do życzenia.

Parę miesięcy temu kurs na baristę trafił na moją bucket list (czyli listę rzeczy, które koniecznie chcę zrobić przed śmiercią i byłoby miło, gdyby mi się udało), a na Instagramie zaobserwowałam parę najpopularniejszych baristów specjalizujących się w latte art. Ta sztuka chyba i tak na zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą i czarną magią. Wyobrażam sobie, że po takim kursie kupuję ekspres i robię kawę tak, jak na profesjonalistę przystało.

Co nie zmienia faktu, że finalnie — oto jest. Stoi z dumnie wypiętą piersią na kuchennym blacie. Kusi swoim aromatem, prowokuje przyjemnym ciepłem i zawstydza perfekcyjnością. Przyciąga mnie do niej jakaś niewidzialna siła. Oto jest. Napój bogów. Dla tych, których nie lubimy, bo się nie znają i lekceważą — używka. Dla tych mniej doświadczonych, w przypadku których jeszcze działa — zastrzyk energii na początek dnia. Słowo, które od zawsze było miodem dla ludzkich, a przynajmniej moich, uszu. Najprawdopodobniej największa miłość mojego życia. Pozwól, że się powtórzę. (W tym momencie emocjonujące werble rozbrzmiewają po raz drugi.)

Kawa.

nathan-dumlao-290152


Musiałam. No po prostu musiałam! Mój blog nie byłby moim blogiem bez tekstu o kawie, pisanego z potężną dozą szczerości, od serca. Jeżeli nie próbowałeś, nie piłeś — zmień to natychmiast. A jeżeli dostaniesz potem zawału, możesz na mnie nakrzyczeć. O ile będziesz jeszcze w stanie.

Ja lecę robić kawę,

2560x1440-white-solid-color-background

 

3 myśli na temat “Napój bogów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s