#MuzykaMiesiąca — Czerwiec 2017

No cześć. To znowu ja —kto by się spodziewał—, znowu z kolejną (i całkiem sporą!) porcją muzyki. Specjalnie dla Ciebie. Mam nadzieję, że się cieszysz, bo ja się cieszę. Cieszysz się? Na pewno? Jeżeli tak, to możemy od razu przejść do rzeczy. Enjoy!

#10 VÉRITÉ Somewhere in Between

verite

VÉRITÉ nie słuchałam wcześniej, znałam ją tylko z nazwy i właściwie w ogóle nie miałam pojęcia, co to za człowiek. Teraz już wiem, że nazywa się Kelsey Byrne, tworzy głównie alternatywny pop, natomiast Somewhere in Between jest jej pierwszym albumem studyjnym. Całkiem dobrym w dodatku.  Jeżeli chodzi o moich faworytów ze wszystkich trzynastu utworów, definitywnie są nimi Nothing oraz Phase Me Out. Kelsey słucha się bardzo przyjemnie, bo ma delikatny, kobiecy głos, którym potrafi robić piękne rzeczy. Dowody znajdziesz w piosenkach — we wszystkich piosenkach, a nie tylko tych dwóch, które wymieniłam.

#09 All Time Low Last Young Renegade

all time low

Kiedy zobaczyłam, że All Time Low wydało nowy album, pisnęłam z radości jak mała dziewczynka. Rockowy zespół z Baltimore, utworzony czternaście lat temu, nie zawiódł mnie również tym razem. To już ich siódmy album studyjny. Mam wprawdzie ogromny, nieporównywalnie silny sentyment do poprzedniej płyty — Future Hearts, aczkolwiek Last Young Renegade i tak zdążyło się załapać na specjalne miejsce w moim sercu. No i piosenka Dirty Loundry. Ta piosenka. Alex Gaskarth to młody facet z naprawdę świetnym głosem, którym potrafi wzbudzać we mnie burzę uczuć. I robi to w tym utworze. W innych też. Powiedzmy sobie szczerze — we wszystkich.

#08 Bryson Tiller True to Self

bryson

Nie przepadam za rapem. Nigdy nie potrafiłam się do niego przekonać — wtedy na scenę wkroczył Bryson Tiller ze swoim nowym albumem True to Self i sprawił, że mocno zwątpiłam we wszystko, co dotychczas sądziłam o rapie. Elementy śpiewu pomiędzy rapowanymi zwrotkami utwierdzają mnie tylko w przekonaniu, że ten facet ma dobry głos. I że naprawdę mi się ten album podoba, chociaż nigdy bym się o to nie podejrzewała. Somethin Tells Me jest definitywnie moim faworytem, ale tak naprawdę podoba mi się właściwie każdy utwór z tego albumu, co nie jest w moim stylu. Zwłaszcza, że mówimy o rapie, ale… Wszystko jest możliwe, no nie?

#07 Cigarettes After Sex Cigarettes After Sex

cigarettes

Choć zespół istnieje od 2008 roku, pierwszą EP wydał dopiero cztery lata później. Twórcą jest Greg Gonzalez, którego głos oczarował mnie od razu. Dosłownie. Po pierwszej piosence, paru sekundach. To bardzo spokojna, smutna muzyka, chociaż powiedziałabym, że w dużej mierze również oczyszczająca. Osobiście uwielbiam wszystkie piosenki, które wydali, a jest ich niewiele, bo szesnaście. Moimi faworytami są na pewno Nothing’s Gonna Hurt You Baby, Affection oraz K. Zarówno w kwestii muzyki, jak i słów. Przede wszystkim słów. Idealnie komponują się z deszczem za oknem. Z burzą jeszcze lepiej. Polecam całym sercem.

#06 Royal Blood How Did We Get So Dark?

royal blood

Royal Blood to brytyjski duet rockowy pochodzący z Brighton, stworzony cztery lata temu. Ich muzyka jest bardzo podobna do klasycznego rocka garażowego oraz blues rocka. How Did We Get So Dark? to ich drugi album studyjny, a cięższe brzmienia jak zwykle nie zawiodły. Przynajmniej mnie. Uwielbiam głos Mike’a. I jego falset. Chociaż nic nie przebije poprzedniego albumu o tytule takim samym, jak nazwa zespołu, trzeba jednak przyznać, że ta dwójka to, cholera, potrafi. Lights Out najlepsze bez dwóch zdań. Zaraz potem Sleep. I generalnie wszystkie utwory po kolei. Ugh.

#05 Halsey hopeless fountain kingdom

halsey

Halsey większość ludzi kojarzy z jej specyficznym głosem. Bo serio, takiego nie spotyka się na co dzień. hopeless fountain kingdom to jej drugi album studyjny, zaraz po głośnym i dość popularnym Badlands. Przyznam się szczerze, że nie słuchałam jej nigdy jakoś bardzo, ale kiedy zobaczyłam, że jedną z piosenek zaśpiewa razem z moją ukochaną Lauren Jauregui z zespołu Fifth Harmony… Przepadłam. Całkowicie. Strangers, jeżeli już słucham, to od razu na zapętleniu. Inaczej się nie da. Nie, kiedy genialny głos Lauren śpiewa znacznie więcej, niż się świat spodziewał.Ciarki. No po prostu ciarki. I jeszcze Walls Could Talk. Koniecznie.

#04 Imagine Dragons Evolve

imagine dragons

Przesłuchałam cały album i stwierdzam, że to bardzo dobra rzecz. Polecam. Mocno. Imagine Dragons zna chyba każdy, albo przynajmniej kojarzy, więc nie będę mówić, co to za zespół i jaka to muzyka — jeżeli nie wiesz, to zbierz się w sobie i po prostu posłuchaj. Evolve to tylko jedenaście piosenek, ale każda z nich daje za to takiego kopa, że aż chce się żyć. Thunder jest świetne, bo poprawia humor. Whatever It Takes daje porządnego liścia w twarz i popycha do przodu. Dancing In The Dark zatrzymuje na chwilę i pozwala odetchnąć. Ale tylko na chwilę. A faworyt? Cóż. Po pierwsze Believer. Po drugie bębny w Believer. Po trzecie Believer.

#03 Jaymes Young Feel Something

jaymes young

Tak długo czekałam na pierwszy album Jaymesa, aż wreszcie się doczekałam! Facet ma ogromny potencjał, oryginalny głos i głowę pełną świetnych muzycznych pomysłów. Chyba trochę też wie o życiu, bo słowa jego utworów są naprawdę w porządku. Piosenka, która jest zatytułowana tak samo, jak album, bez wątpienia należy do wielkiej trójcy tego cuda — zaraz obok niej znajdują się znane już od dłuższego czasu We Won’t oraz moje ulubione I’ll Be Good. Spokojna, relaksująca, wywołująca delikatny uśmiech na ustach muzyka, która trafia prosto do serca zarówno brzmieniem, jak i metaforą. Lubię. Ty też powinieneś. Nie żartuję.

#02 Lorde Melodrama

lorde

A to akurat coś nowego w moim przypadku. I to wcale nie jest tak, że nie lubię Lorde — ja po prostu nie mogę na nią patrzeć. I nie, nie chodzi tutaj o nasze typowo „polaczkowe” powiedzenie, że „Lorde krzywą ma mordę”, bo szczerze? Nie ma. Ale ma padaczkę na scenie. Przynajmniej ja tak sądzę i zdania nie zmienię. Ale to nie przeszkadza mi w tym, aby stwierdzić, że ten album to w istocie arcydzieło. Wszyscy czekaliśmy na ten moment dość długo, bo cztery lata, ale… W końcu jest! Możemy się cieszyć. Ja się cieszę — najbardziej jednak tym, że istnieje taka piosenka, jak Green Light.

#01 Jinsang Solitude.

jinsang

Nie.

Nie pytaj mnie, dlaczego.

I tak Ci nie wytłumaczę.

Sam posłuchaj, leniu śmierdzący.

Bo warto. Też nie wiem, dlaczego. Ale warto na pewno.

I naprawdę nie pytaj.

 


To już! Tym razem udało mi się na liście znalazło się znacznie więcej albumów, które wyszły całkiem niedawno. Niektóre nawet dosłownie przed chwilą. Tak czy inaczej — oto są. Przyporządkować im miejsca było mi cholernie trudno, bo tak naprawdę każdy z nich jest na swój sposób dobry i przede wszystkim oryginalny. Ale jakoś mi się jednak udało! Oczywiście, jest również playlista na moim profilu Spotify, gdzie znajdziesz wszystkie te albumy. W jednym miejscu. Ot tak, żeby było wygodniej.

Po prostu kliknij, o tutaj.

Trzymaj się ciepło,

2560x1440-white-solid-color-background

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s