Organizację masz we krwi

Zawsze byłam bardzo roztrzepanym i jeszcze bardziej nieogarniętym człowiekiem, który potrafił zapomnieć o absolutnie każdej rzeczy w rekordowo krótkim czasie. Nieważne, czy tyczyło się to jakiegoś cholernie ważnego spotkania, czy innej sprawy wagi państwowej. Mój umysł po prostu tego nie zapamiętywał — i tyle.

Potem nastały piękne licealne czasy, a ja musiałam chociaż spróbować przywołać się do względnego porządku. Wiesz, co z tego wyszło?

Nic. Kompletnie nic.

Nadal byłam tak samo bardzo roztrzepanym i nieogarniętym człowiekiem, który potrafił zapomnieć o absolutnie każdej rzeczy. A wiesz, dlaczego?

Robiłam jeden, karygodny błąd — za bardzo się starałam. I to właśnie tutaj wszystko się zaczyna.


PIERWSZY BŁĄD

tim-trad-282563.jpg

Nie okłamujmy się — przesadzasz. Na pewno.

Mało tego, zbyt często zapominasz o tym, że co za dużo, to przecież niezdrowo. Wszyscy o tym zapominamy. Bo przecież dwadzieścia cztery godziny to mało, prawda? Każdy ma ich właśnie tyle i każdy na pewno chce w tym czasie zrobić możliwie jak najwięcej rzeczy. Ty też. Czemu miałbyś nie chcieć? Logiczne.

Wstajesz rano i masz wrażenie, że powieki ważą pięć razy więcej niż naprawdę powinny. Idziesz więc na ślepo w kierunku kuchni, gdzie robisz sobie kawę. Potrzebujesz energii,  a znikąd jej nie weźmiesz — masz przecież przed sobą cały dzień. Całe dwadzieścia cztery godziny. Potem, już kubkiem wypełnionym po brzegi napojem bogów, siadasz do biurka i otwierasz kalendarz.

 

Zastanawiasz się nadal, czym jest napój bogów?

Kliknij tutaj, żeby się dowiedzieć!

 

Ja też lubię sobie powiedzieć, że dzisiaj to już napiszę ten zaległy artykuł sprzed tygodnia, że popracuję nad wszystkimi projektami, które leżą odłogiem od paru dni, doczytam w wolnej chwili rozdział książki do końca, uporządkuję notatki w Evernote, poukładam na regale i pościeram kurze z mebli, a po pracy przejdę się jeszcze na siłownię i zrobię porządny trening.

Wiadomo, fajnie byłoby zrobić to wszystko i jeszcze więcej.

Problem polega na tym, że —przynajmniej w moim przypadku— zawsze kończy się to zrobieniem zaledwie jednej trzeciej tego, co chciałam zrobić. Problem polega na tym, że za dużo sobie wyobrażam. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi, prawda? Ty też tego nie rób. Pracuj, owszem, ale z umiarem. Przepracowanie to bardzo słaba sprawa. Pamiętasz, jak mówiłam, że nie jesteś cyborgiem? Nie? W takim razie powtórzę raz jeszcze, dla pewności — naprawdę nie jesteś cyborgiem.

Nie da się zrobić wszystkiego. Po prostu.

 

Jeżeli nadal nie pamiętasz i nie wiesz, o co mi chodzi…

Po prostu sobie przypomnij. Warto.

 


DRUGI BŁĄD

jonas-viljoen-214748.jpg

Mało kto lubi zabierać się za ogromne projekty pokroju „będę biegać„. To jest ogromny projekt, a wiesz dlaczego? Bo da się go rozłożyć na milion mniejszych czynników i rozpisać w ten sposób plan treningowy na najbliższe miesiące, gdzie każdy bieg jest innym zadaniem. Wiem coś o tym — sama to robię od paru tygodni.

A przynajmniej się staram.

Prawda jest taka, że znacznie prościej jest rzeczywiście powiedzieć sobie po prostu: „będę biegać„. Brzmi dobrze. Wygląda dobrze, bo to tylko dwa słowa, w dodatku całkiem proste. O wiele trudniej podzielić rozłożyć te dwa słowa na „w poniedziałek przebiegnę półtora kilometra” i „w środę przebiegnę dwa kilometry metodą interwałową” albo cokolwiek innego. Liczba zadań rośnie, a człowiekowi zwyczajnie się odechciewa.

Tyle że ogólniki nie będą działały tym bardziej.

Jeżeli przeraża Cię długa lista zadań, pomyśl sobie, że to nadal jest Twoje ulubione „będę biegać„, tylko w wersji bardziej… Zaawansowanej. Dla ambitnych. Czy coś w tym stylu. Z drugiej strony możesz po prostu nie rzucać się na głęboką wodę i zacząć spokojnie — od, powiedzmy, rozpisania treningów, które zamierzasz wykonać w ciągu najbliższego miesiąca. To już nie będzie aż tak długa lista, uwierz mi. A i wyglądać będzie przyjaźniej. Po prostu pamiętaj, że z ogólnikami się nie lubimy.

 


TRZECI BŁĄD

andrew-neel-288047.jpg

Czyli tak zwany multitasking. Wiesz, jak idziesz i żujesz gumę jednocześnie.

Wielozadaniowość ma to do siebie, że robi dobre wrażenie —  gdy słyszysz, że ktoś robi aż cztery rzeczy naraz, zwykle otwierasz szerzej oczy, upewniając się, czy dobrze usłyszałeś. Czy raczej właśnie tak byś zareagował parę lat temu, bo dzisiaj wszyscy już  doskonale wiedzą, że to całe robienie czterech czy pięciu rzeczy jednocześnie ma ogromną, przeważającą nad wszystkimi jego zaletami, wadę.

Żadnej z tych rzeczy nie zrobisz dobrze.

Ba, najpewniej jeszcze ją gdzieś po drodzę spieprzysz, czego nawet nie zauważysz.

Wyobraź sobie, że biegniesz i rozmawiasz z kimś przez telefon. Biegnąc. Jaki będzie efekt? Nie dość, że Twój rozmówca będzie mieć wspaniały akompaniament pod postacią Twoich postękiwań, przekleństw i głośnego oddychania, ty pewnie nie zrozumiesz co najmniej połowy z tego, co mówi, a na koniec jeszcze okaże się, że w sumie to niewiele pamiętasz. No i znacznie szybciej się zmęczysz. O ile nie zemdlejesz gdzieś po drodze, bo to w końcu bieganie.

Wielozadaniowość jest przereklamowana.

Jeżeli chcesz zrobić coś dobrze — rób to na spokojnie, w swoim tempie i, co najważniejsze, chociaż połowicznym skupieniu. Nie mówię, że masz zaraz zamykać drzwi, odcinać się od świata zewnętrznego słuchawkami, najlepiej wypijając gdzieś pomiędzy pracą pięć kaw. Nie bierz ze mnie przykładu, nie warto. Mówię, że nie masz chodzić i rzuć gumy jednocześnie. Chyba to możesz dla mnie zrobić, prawda?


Na koniec jeszcze przypomnę Ci, że wygrzebałam z czeluści Internetu swój newsletter, który zamierzam z czasem przywrócić do życia. Jeżeli więc nie miałbyś nic przeciwko sporym dawkom miłości na swojej skrzynce pocztowej, to weź się zapisz, a nie bądź łoś. Czy coś. Przewidywane bonusy!

Chcę się zapisać!

 

A teraz śmigaj biegać, żeby móc odhaczyć dzisiejszy trening w swoim kalendarzu.

Trzymaj się ciepło i do następnego,

2560x1440-white-solid-color-background

2 myśli na temat “Organizację masz we krwi

  1. Ostatnio znalazłam bardzo mądrą zasadę, jeśli chodzi o punkt 1 – zawsze organizuj sobie max 4-5 godzin realnej pracy, bo wiadomo, że dzień się rozjeżdża. A w ten sposób zdecydowanie jest większe prawdopodobieństwo, że zrobi się wszytko i człowiek się nie zniechęci 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s