Śpiewać duszą

W podstawówce dowiedziałam się, że słoń nadepnął mi na ucho i nigdy nie będę mieć nic wspólnego z muzyką… z którą przygoda rozpoczęła się dawno, dawno temu przed telewizorem, podczas oglądania którejś edycji Mam Talent, kiedy to na scenę wkroczył wówczas jeszcze nieznany nikomu Bednarek i zaśpiewał, porywając tłumy. Ja, jak zwykle w takich chwilach, zaczęłam marudzić, bo przecież też bym chciała śpiewać na scenie przed tłumami. Wtedy moja mama rzuciła w eter jedno jedyne zdanie. Dokładnie go niestety nie pamiętam, ale było to coś w stylu:

Też byś tak mogła.

No i ja, nie wiedzieć właściwie dlaczego, otworzyłam zaraz po tych słowach paszczę i zaczęłam śpiewać tę samą piosenkę, jaką usłyszałam tuż przed chwilą. Wcześniej jakoś nie wpadłam na to, by drzeć się pod prysznicem czy jakkolwiek przyczynić się do sytuacji, w której odkryję, że umiem śpiewać. Ale w końcu odkryłam.

Niedługo potem świat dowiedział się, że coś jednak potrafię.

Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Kiedy to mówię, jestem śmiertelnie poważna. Muzyka niesamowicie wpłynęła zarówno na mnie, jak i na wszystko dookoła, nadając światu bardziej wyrazistych, jakby żywszych barw. Swoje najpiękniejsze chwile przeżyłam albo na koncertach, gdzieś w tłumie piszczącej widowni, która nie zawsze rozumiała do końca ideę tego, w czym brała udział, albo… Na scenie. Osobiście.

Tak, słuchasz na własną odpowiedzialność. I tak, zanim zapytasz — chwalę się. I tak, zapomniałam tekstu, a potem przy wszystkich się z tego zaśmiałam. Bo mogę.

Na samym początku było jedynie śpiewanie. Dopiero po paru latach zapisałam się na prawdziwe lekcje śpiewu i zaczęłam myśleć o muzyce znacznie poważniej. Tak bardzo, że po kolejnych latach do lekcji śpiewu dołączyły również lekcje perkusji.

To było ponad rok temu — powiem Ci, że nadal śmieję się ze swoich błędów, jak na nagraniu, a jedyna zmiana, jaka zaszła to taka, że jeszcze bardziej skaczę na siedzeniu i robię dziwniejsze miny. No, może jedynie odrobinę lepiej gram. Ale tylko odrobinę. Bo jestem leniem i nie ćwiczę regularnie.

Pisać zaczęłam jeszcze przed śpiewaniem, w tym również zakochałam się stanowczo za mocno i nie żałuję. Dzisiaj piszę, bo po prostu nie potrafię tego nie robić. Ale to jest temat na osobny artykuł, który na pewno kiedyś się pojawi. Nie na dziś.

Pewnie zastanawiasz się, na co Ci taki tekst.

W moim przypadku muzyka okazała się być czymś więcej, niż tylko jakimś tam zainteresowaniem. W moim przypadku stała się ona silną, niezniszczalną wręcz pasją, którą zamierzam zabrać ze sobą do grobu. Nie wiem, czym jest ona dla Ciebie, ale jeżeli czujesz się podobnie, to chciałabym, żebyś obejrzał poniższy film. Nie tylko posłuchał, ale właśnie obrzejał. Ja za pierwszym razem miałam ciary i łzy w oczach. Zresztą, co ja gadam, mam je nawet teraz, bo puściłam sobie to w tle. Nie kłamię.

Tak wygląda człowiek, który żyje dla śpiewania. Tak wygląda człowiek, który cały dzień w pracy tylko czekał, aż wróci do domu, usiądzie przed biurkiem i zacznie pisać.

Tak wygląda miłość do swojej pasji.

Jej najlepszy rodzaj. Ta całkowicie bezinteresowna, szczera.

Ta bezcenna.

Na co Ci taki tekst? Jeżeli jeszcze nie znalazłeś swojej prawdziwej pasji, a z jakiegoś powodu chcesz się poddać i nawet nie próbować szukać jej dalej… Chcę Ci po prostu przypomnieć, że warto. Warto szukać nawet całe życie, żeby na łożu śmierci mieć świadomość, że miało się, do cholery, po co żyć.

Albo na przykład zastanawiasz się, czy to, co Ty nazywasz pasją, naprawdę nią jest — jest, jeśli za każdym razem wywołuje uśmiech na Twojej twarzy, jeśli chcesz to robić i rzeczywiście to robisz nawet wtedy, kiedy nie masz na to czasu. Pasją może być muzyka, pisanie, ale może być też pomaganie innym (jak w przypadku mojej mamy, za co szanuję ją najbardziej na świecie), zbieranie znaczków pocztowych, a nawet miłość do kawy i chęć dowiedzenia się o niej absolutnie wszystkiego.

Więc proszę, nie poddawaj się i nie rezygnuj, jeżeli nie możesz jej znaleźć. A jeżeli już ją znalazłeś, to wiedz, że mentalnie przybijam Ci właśnie piątkę i lecę robić dalej to, co kocham, a Tobie mówię, że też powinieneś.

Warto, bo pasja to najlepsze, co może się przytrafić człowiekowi. Serio. Nawet, jeśli szukanie jej ma trwać kilkanaście lat, a potem okaże się, że to w sumie było oczywiste.

Obyś ją znalazł.

2560x1440-white-solid-color-background

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s