Serial, który zjadł (to znaczy się skradł) moje serce

UWAGA: lojalnie ostrzegam, iż wpis może zawierać śladowe ilości spoilerów.

Choć nadal nie mam najmniejszego pojęcia, co tak naprawdę popchnęło mnie w kierunku, by sięgnąć po serial, którego głównym bohaterem jest kanibal, to muszę stwierdzić, że koniec końców nie żałuję tego ani trochę. Jasne, że to tylko kolejna rzecz, której niektórzy ludzie wręcz nienawidzą z pasją, a inni zakochali się po uszy i zaczynają przez tę miłość podejrzewać siebie o skłonności psychopatyczne… Bo owszem, Hannibal czasem sprawia, iż z jakiegoś powodu człowiek sam dokonuje swojej psychoanalizy — przecież jak można oglądać serial, gdzie ludzie jedzą innych ludzi?

Gorzej, kiedy zorientujesz się, że w sumie to minęła już czwarta godzina, a Ty nadal oglądasz tego popierdoleńca. I w żadnym wypadku nie chcesz przestać. Mniej więcej w takiej sytuacji (nie, tak naprawdę to dokładnie w takiej sytuacji) znalazłam się jakieś dwa tygodnie temu.

I wszystko byłoby w porządku, gdybym wyłączyła laptopa i po prostu poszła spać, bo zegarek wyraźnie dawał mi do zrozumienia, że o trzeciej nad ranem to raczej się już śpi. Tyle że ja tego nie zrobiłam. Myślałam nad wszystkim, co zobaczyłam, rozpatrywałam różne wersje, sama zabawiałam się w psychologa, próbując zrozumieć tego dziwacznego Willa Grahama, o którym dotychczas słyszałam jedynie fandomowskie plotki — w dodatku tylko na tumblrze.

Prawda jest taka, że serial, pomimo swojej nader specyficznej (khem) tematyki, oczarował mnie do granic możliwości. W dużej mierze grą aktorską dwóch pierwszoplanowych bohaterów (czytaj: Hannibala i Willa) oraz bardzo, ale to bardzo osobliwą muzyką.

Zacznijmy jednak od początku.

facebook-512

Hannibal

Amerykański serial telewizyjny, określany również jako thriller kryminalny. Wyprodukowany przez telewizję NBC, miał swoją premierę 4 kwietnia 2013 roku. W Polsce pojawił się sześć dni później na AXN. Serial jest oparty na serii książek Thomasa Harrisa, w szczególności na Czerwonym Smoku. W czerwcu 2015 roku oficjalnie ogłoszono zakończenie produkcji Hannibala po 3 sezonie.

Jeden z głównych bohaterów — Will Graham, agent specjalny FBI (tylko teoretycznie, bo nie przeszedł testów psychologicznych), wraca do pracy po załamaniu psychicznym. Wszystko poważnie się komplikuje, gdy szef jednostki, Jack Crawford, namawia Willa do pracy w terenie. Po pewnym czasie na scenę wkracza drugi główny bohater, czyli Hannibal Lecter — znany, szanowany i przede wszystkim piekielnie doświadczony psychiatra. Jego wiedza okazuje się być wyjątkowo przydatna, zwłaszcza w przypadkach szczególnie specyficznych morderstw oraz w tworzeniu profili psychologicznych sprawców.

W ten sposób, chcąc czy nie chcąc, Will oraz Hannibal nawiązują współpracę, by wkrótce przenieść się również do gabinetu Lectera, gdzie Graham zdecydował się na terapię.

Później robi się tylko gorzej. Ale po kolei.

facebook-512

Hannibal Lecter.jpg

Hannibal Lecter

Grany przez Madsa Mikkelsena, bardzo dobrze wykształcony, szanowany psychiatra sądowy. Pomimo swojej drugiej natury kanibala i seryjnego mordercy, o dziwo okazuje się być cholernie czarującą postacią, która z łatwością wpływa na wszystkich dookoła. Można dostać jedynie lekkiego bólu dupy, gdy po raz setny umiejętnie wymyka się FBI z rąk, nie dając im nawet najmniejszych szans na znalezienie jakichkolwiek dowodów na swoje morderstwa. I tak jest przez długi (naprawdę długi) czas.

Po pewnym czasie okazuje się jednak, że nie tylko Hannibal jest nieźle popierdolony, bo mniej więcej taka też staje się jego relacja z Willem Grahamem. Mężczyźni ewidentnie uwielbiają mocne gry słowne.

giphy1
Właściwie cały ten serial uwielbia gry słowne.

Hannibalowi nie można jednak odmówić uroku osobistego. Pomijając fakt, że nikt nie uśmiecha się tak demonicznie, jak Mads Mikkelsen, nikt nie wygląda też tak dobrze w garniturach o każdym kolorze i wzorze, jaki tylko istnieje. Tak, codziennie nosi inny. No i jest mistrzem w kuchni. Wszystko, co wychodzi stamtąd spod jego ręki, wygląda o niebo lepiej od nawet najlepszych fotek żarcia na Instagramie — te zresztą nie dorastają mu chociażby do pięt. Wydawać by się mogło, że ta postać to idealny kandydat na obdarzenie go bezgraniczną sympatią. Ale to nie do końca tak jest.

W kwestii psychologicznej Hannibal to wyjątkowo twardy orzech do zgryzienia— wraz ze swoim umysłem ostrzejszym niż brzytwa, stoickim spokojem i brakiem motywu stanowi ciekawy przypadek. To ostatnie natomiast determinuje jego bycie niezwykle trudnym do wykrycia, bezwzględnym mordercą. Empatii nie posiada za grosz, jest pozbawiony wszelkich ludzkich odruchów, ludzi traktuje głównie jako mięso do swoich wymyślnych potraw — każda z tych rzeczy w jakimś stopniu sprawia, że widz pada w końcu ofiarą dysonansu, gdzie nie wiadomo już totalnie, czy lubić tego Hannibala, czy go jednak nie lubić.

Bardzo znaczącą zaletą (która równocześnie jest też wadą) jest to, że Hannibal praktycznie nigdy nie kłamie. Raczej wykorzystuje swoją ponadprzeciętną inteligencję, bawiąc się w najlepsze słowami oraz możliwościami, które dają mu niedopowiedzenia czy sugestie. W rezultacie niektóre momenty stawiają widza w sytuacji, gdy tylko on i Lecter rozumieją prawdziwy sens wypowiedzianych słów.

giphy4giphy2giphy3

giphy5
No i powiedz mi (ale tak z ręką na sercu), czy on nie wygląda czarująco?

Jego bezwzględność i opanowanie po pewnym czasie zmuszają do dokładniejszej analizy. W rezultacie często jest tak, że kwestionujemy absolutnie każdą rzecz, którą zrobi. Nawet, jeśli chodzi o głupie czytanie jakiejś książki (pytanie tylko, o czym) czy zwykły rosół (rzekomo z kury), który przyniósł Willowi z uśmiechem (bardzo podobnym do tego z ostatniego gifa) do szpitala.

Ale dobra, przejdźmy dalej.

facebook-512

hannibal-season-3-a-feast-of-news-on-the-series-return-will-graham-hunts-the-tooth-fair-332753

Will Graham

Typowy przykład brutalnej zasady „coś za coś” — mamy do czynienia z naprawdę genialnym umysłem, który za żadne skarby nie może znaleźć zrozumienia w świecie. Will jakimś cudem zdołał opanować empatię i rozbudować ją w sobie do tego stopnia, że rozumie rzeczy, które dla każdego innego człowieka nie mają absolutnie żadnego sensu. Potrafi w myślach efektywnie rekonstruować zdarzenia oraz tok myślenia sprawcy i wystarczy mu do tego jedynie pogapienie się na miejsce zbrodni.

Zupełne przeciwieństwo (no, może nie do końca) Hannibala. Portret dorosłego faceta, który pomimo bycia dorosłym często wygląda znaczniej gorzej, niż siedem nieszczęść. Prosty, nudny ubiór mocno kontrastuje z szerokim wachlarzem garniturów Hannibala. Podobnie, jak twarz — podczas gdy u Willa jest nieogolona, wiecznie zmęczona i zniekształcona smutkiem wymieszanym ze strachem, u Hannibala jest zadbana, idealnie wypielęgnowana, pozbawiona wszelkich emocji i budząca bardziej respekt oraz grozę, aniżeli politowanie.

giphy7
Tylko spójrz na tego biedaka.

Sprawa okazuje się być jednak znacznie bardziej skomplikowana, bo kiedy w jednej scenie mamy jedynie szczerą ochotę przytulić tego zmęczonego życiem człowieka, tak w drugiej poważnie zastanawiamy się, czy nie czyha w nim jego drugie oblicze, które ma już z Hannibalem znacznie więcej wspólnego. O ile na pierwszy rzut oka Graham rzeczywiście wygląda bardzo nieszczęśliwie i niegroźnie, w niektórych momentach potrafi przyszpilić człowieka do fotela samym spojrzeniem.

giphy10
Czy teraz czujesz, jak ten niepozorny facet wierci dziurę w Twojej duszy?

Jest jednak pewien wątek, który stawia Willa w wyjątkowo pozytywnym świetle. Bohater nie tylko jest empatyczny i potrafi zrozumieć innych, ale również wykorzystuję tę empatię do naprawiania rzeczywistości. Stąd całkiem spora liczba psów w jego mieszkaniu. Wszystkie przygarnął z ulicy, bez zbędnego gadania i zastanawiania się, czy to na pewno dobry pomysł. Ba, nawet podczas jednej z takich psich akcji ratunkowych sami mu towarzyszymy. Will traktuje psy lepiej niż ludzi, bo, jak sam twierdzi, dotrzymują obietnic, których człowiek dotrzymać nie potrafi. Czworonogi stanowią dla niego pewnego rodzaju ucieczkę od wszystkiego, co go otacza i czego się boi. Bardzo go za to szanuję, bo wiecie, że kocham psy aż za bardzo. Nie mogłam więc o tym nie wspomnieć, ale nawet nie zamierzam prosić o wybaczenie, bo uważam, że wątek zasługuje na odrobinę uwagi. W końcu to wyjątkowo ludzki aspekt w serialu, gdzie ludzie nabierają zupełnie innego znaczenia.

giphy11
Nie da się nie uśmiechnąć.

facebook-512

Wprawdzie postaci drugoplanowych nie chcę aż tak szczegółowo opisywać, tak nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie powiedziała o nich chociaż kilku słów. Najpierw mamy Jacka Crawforda. I choć teoretycznie z wyglądu idealnie nadawałby się na tego typowego szefa, który pomimo swojej nieustępliwości oraz twardości jest bardzo sprawiedliwy…

giphy12

To jednak często zdarza mu się zapomnieć. Zwłaszcza, gdy w grę wchodzą bardziej skomplikowane sprawy dziwacznych morderstw, których nikt nie zrozumie tak dobrze, jak Will Graham. Tutaj pojawia się więc wątek Jacka i Willa, polegający na notorycznym popychaniu biednego Grahama w kierunku przepaści, by osiągnąć sukces. Trochę mnie tylko irytuje to, że po każdym takim cyrku Jack niezmiernie się dziwi, iż Will ma ogromną ochotę w tę przepaść skoczyć.

Jest jeszcze Alana Bloom — profesor psychologii, konsultantka FBI oraz była studenta doktora Lectera. Tak, jak obawiałam się, że będzie we mnie wzbudzała negatywne emocje (cholera wie, skąd wziął się u mnie taki tok myślenia), tak wzbudziła we mnie sympatię. Od czasu do czasu pojawia się napięcie seksualne pomiędzy nią a Willem, którego sama jest zarówno źródłem, jak i głosem rozsądku, który wycofuje się za każdym razem, kiedy ma do czegokolwiek między tą nieszczęsną dwójką dojść.

Zespół, z którym pracuje Jack i Will, też darzę pozytywnymi uczuciami. Właściwie jest tylko jedna postać, której nie cierpię. Na pewno wszyscy fani Hannibala doskonale wiedzą, o kim mowa.

giphy14
Trochę mi tylko smutno, że jest ruda, bo kocham rudych ludzi całym serduszkiem. A jej nie potrafię.

Freddie Lounds to dziennikarka, która dla dobrego materiału jest w stanie podpisać pakt z samym diabłem. Pojawia się absolutnie wszędzie i komplikuje absolutnie wszystko. To ona również rozpętuje gównoburzę w mediach, uważając Grahama za psychopatę, przez co Will staje się później głównym tematem wszelkich dyskusji w psychiatrii. Jedno jest pewne — ta postać wyraźnie została wykreowana w taki sposób, by irytować. Chyba że to po prostu moje wymysły.

facebook-512

Kwestię estetyki zostawiłam sobie na koniec, traktując ją trochę jako taką wisienkę na torcie. Bo wiem dobrze, że nawet, gdybym nie mogła znieść obsady, to nadal oglądałabym serial — nie tylko ze względu na imponującą ilość psychologicznych rozkmin, ale również z powodu tego, jak on w ogóle wygląda. Bo wygląda przepięknie. I minimalistycznie. A muzyka? Muzyka to prawdziwy majstersztyk.

Więcej Ci nie powiem. Musisz zobaczyć na własne oczy.


PS: Mam dla Ciebie niespodziankę. O, tutaj. Miłego oglądania. Lub słuchania.

Do następnego,

2560x1440-white-solid-color-background

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s