Sowy też są fajne

Niechętnie spoglądasz na zegarek, który dosłownie wrzeszczy Ci w twarz, że już dawno powinieneś iść spać. Pokazuje godzinę trzecią nad ranem. Powinieneś iść spać. Jak najbardziej. Ale Ty i tak nie pójdziesz. Nie w takim momencie. Z jakiegoś powodu lubisz, kiedy wstajesz od biurka tylko po to, by zrobić sobie ostatnią kawę na dziś. Ostatnią, która da początek Twojej nocnej pracy.

Niezliczoną ilość razy padłeś ofiarą najróżniejszych kazań i wykładów, ponieważ ludzie uznali pouczanie Cię za genialny pomysł, zupełnie nieświadomi tego, w jak bardzo głębokim poważaniu masz wszystko, czym się częstowali. Ty i tak wiesz swoje. Prychasz pod nosem, kiedy mama po raz kolejny wchodzi do pokoju, by przypomnieć Ci, że masz się położyć do łóżka przed pierwszą. Nie ma mowy.

Tak się składa, że noc to czas dla odważnych.

To taka pora, podczas której jedynie nieliczni decydują się na grę wbrew powszechnie ustalonym zasadom i robią swoje, zamiast smacznie spać. To idealna okazja do tego, aby pokazać światu, kto tutaj naprawdę robi to, co kocha. Bo wiesz, pasja jednak od czasu do czasu wymaga od nas poważnych poświęceń. Z jednej strony jest tyle historii o przeciwieństwie nocnych marków i sów, czyli rannych ptaszkach — ludziach, którzy rozpoczynają każdy dzień o czwartej nad ranem i osiągają szczyty. Z drugiej strony, nie bez powodu wielokrotnie obiło Ci się o uszy, że w nocy rodzą się najlepsze pomysły. Tyle że nigdy nie dosłyszałeś, dlaczego.

Wyobraź sobie, że jest jeden z tych milszych jesiennych wieczorów, podczas których większość ludzi ma jedynie ochotę na długą drzemkę i oglądanie seriali. Brzmi świetnie, ale prawda, jak zawsze zresztą, jest o wiele boleśniejsza — przecież pięć sezonów House Of Cards raczej nie pomoże Ci w osiągnięciu Twojego wymarzonego celu.

Przyjmijmy więc, że rezygnujesz z House Of Cards na rzecz swojej pasji. Siadasz przy biurku, wypijasz pierwszy łyk świeżo zaparzonej kawy i pozwalasz sobie na krótką chwilę oddechu, by nabrać skupienia. To ważne.

Ostatnio znalazłeś gdzieś w internecie sympatycznego gościa, który tworzy dobrą muzykę. Stąd w tle kojące utwory Ólafura Arnaldsa, które skutecznie pomagają Ci opanować i wyrównać oddech, zebrać myśli. Jest bardzo późno, ale godzina to ostatnia rzecz, którą się teraz przejmujesz. A tak naprawdę to nie przejmujesz się nią wcale.

nathan-anderson-98354.jpg

Słyszysz deszcz.

Choć krople chaotycznie odbijają się od szyby Twojego okna, wydają Ci się być ze sobą w dziwnej harmonii. Może przez to, że uwielbiasz deszcz? Kojarzy Ci się z oczyszczeniem, trochę tak, jakby zwykła woda miała moc rozwiązywania wszelkich problemów. Wiesz, że tak naprawdę tylko chwilowo o nich zapominasz, ale to przecież lepsze, niż nic.

Delikatny aromat ulubionej kawy unosi się w powietrzu, a ciepły kubek, który trzymasz w dłoniach, przyjemnie je rozgrzewa.

W nocy czas płynie wolniej.

Wszystko jest w porządku. Jesteś spokojny.

Przestajesz przejmować się rzeczami, na które nie masz żadnego wpływu. Między innymi tamtą dwójką z matematyki i uwagą od polonistki, bo akurat miała szczęście, kiedy przyłapała Cię na grze w statki z kumplem. Zdarza się.

Utwór płynnie przechodzi w następny — najwyższy czas, by zacząć pracę. Tę przyjemną odmianę pracy. Znacznie spokojniejszą, pozbawioną jakiejkolwiek presji. Tę, którą kochasz. Więc przykładasz palce do klawiatury, przez kilka ostatnich sekund uśmiechasz się do siebie w duchu, przypominając sobie, że w nocy rodzą się najlepsze pomysły.

Twój też taki będzie.

2560x1440-white-solid-color-background

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s