#MEGAPOST: Dbaj o swoje uszy (część pierwsza)

Pewnie wypadałoby w ogóle zacząć od tego, o co właściwie chodzi, prawda? Otóż, chodzi o podcasty. Ostatnio w Polsce stają się coraz popularniejsze, co ogromnie mnie cieszy, bo przyznam szczerze, że sama trochę żałuję tego, jak późno je odkryłam. Jasne, coś tam wcześniej mi się obijało o uczy raz na jakiś czas, ale nic sobie z tego nie robiłam. A szkoda.

Z definicji, która brzmi zbyt nudnawo, żebym ją przytaczała, powiem tylko, że chodzi o słuchanie — podcasty to nic innego, jak przedstawianie najróżniejszych treści w formie audio, do słuchania. Czy to na Soundcloudzie, Spotify, czy w innych aplikacjach podcastowych, których jest naprawdę od groma. Dzisiaj nietrudno znaleźć podcast na praktycznie każdy temat, więc możesz być spokojny o to, czy aby na pewno znajdziesz coś dla siebie. Znajdziesz, zapewniam Cię. Ba, nawet Ci w tym pomogę!

Zanim jednak przejdziemy do samych podcastów, chciałabym poświęcić odrobinę (czyli w sumie cały artykuł, cóż) uwagi aplikacjom, dzięki którym swobodnie możemy ich słuchać. Wybrałam tylko kilka — takich, które cieszą się całkiem sporą popularnością i są naprawdę przystępne. Ale to po kolei.

facebook-512

pocket casts.jpg

Definitywnie mój faworyt — Pocket Casts to prawdopodobnie najlepsza ze wszystkich aplikacji podcastowych, z jakimi dotychczas miałam okazję mieć jakąkolwiek styczność. Dostępna zarówno na iOS, jak i na Androida, aplikacja jest przede wszystkim prosta w obsłudze i, co cholernie ważne, bardzo estetyczna. Design jest zdecydowanie jednym z największych plusów Pocket Casts. Poza tym, jest nim również jednorazowa opłata o wysokości 9$ — nic więcej. Nie płacisz co miesiąc, jak w wielu innych przypadkach. No i nie oszukujmy się, ale jak na jeden raz, to wcale nie jest aż tak dużo.

Poza tym, Pocket Casts umożliwia oczywiście zarządzanie prędkością odtwarzania, co przydaje się przy tych najdłuższych, często ponad dwugodzinnych odcinkach. Jest też druga rzecz, za którą uwielbiam tę aplikację — wycinanie fragmentów, gdzie nikt nic nie mówi. Krótko mówiąc, cisza przestaje w tym momencie istnieć, co może zaoszczędzić nam naprawdę masę czasu. Poza tym, mamy jeszcze opcję zwiększenia głośności nagrania, dzięki czemu wyciszamy hałasy w tle i wszystko brzmi po prostu lepiej.

Do tego wszystkiego mamy jeszcze opcję filtrowania odcinków. Jest parę domyślnych filtrów, które pokazują najnowsze nagrania oraz te, które oznaczyliśmy jako ulubione, ale poza tym możemy również wydzielić specjalne grupy pod względem formy (audio lub wideo), daty premiery, dostępności offline oraz etapu, na którym skończyliśmy nagranie słuchać.

 

apple podcasts.jpg

Użytkownicy Apple mogą korzystać z domyślnej aplikacji podcastowej — na iPhone’ach jest to osobny program, zaś na komputerach Apple podcasty znajdziemy po prostu w iTunes, zaraz obok muzyki i filmów. Przyznam szczerze, że mobilna wersja jest znacznie wygodniejsza od tej komputerowej, chociaż w żadnym przypadku nie możemy już sobie wyciąć przerw między wypowiedziami i nie zaoszczędzimy tym samym czasu. Nie zmienia to jednak faktów, że dla niewymagających użytkowników lub dla osób, które swoją przygodę z podcastami dopiero zaczynają, aplikacja podcastowa od Apple nadaje się idealnie.

 

overcast.jpg

Zacznę może od tego, że Overcast dostępne jest jedynie dla użytkowników Apple. Pod względem swoich możliwości nie różni się jednak praktycznie niczym od Pocket Casts, poza tym, że darmowa wersja (która w przypadku Pocket Casts nie istnieje) jest dostępna, ale zawiera reklamy. Te natomiast można usunąć po wykupieniu subskrypcji.

 

podcast addict.jpg

Ale dosyć już o nadgryzionym jabłuszku. Podcast Addict to kombajn, jeśli chodzi o aplikacje podcastowe na Androida. Wprawdzie nie miałam okazji z niego korzystać, bo kiedy miałam telefon z Androidem, to temat podcastów był wówczas dla mnie czymś obcym, ale nietrudno zauważyć ogrom pozytywnych opinii w sklepie Google. Ogromna biblioteka, również możliwość pomijania ciszy w odcinkach oraz całkiem sprawny system backupów. Podcast Addict raczej nie ma sobie równych.

facebook-512

To by było tyle z polecanych przeze mnie aplikacji podcastowych. Co nie zmienia faktu, że mam w zanadrzu coś jeszcze, tyle że to zwyczajnie nie pasuje do tej kategorii. Ponieważ podcasty stają się coraz popularniejsze nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie (jasne, Ameryka jest daleko przed nami, ponieważ u nich jest tego od groma), tak coraz więcej platform decyduje się na udostępnianie ich.

 

spotify & soundcloud.jpg

 

W tym Spotify oraz Soundcloud! Pierwsza opcja ucieszyła mnie szczególnie, bo na Spotify siedzę praktycznie bez przerwy, a teraz mogę tam jeszcze słuchać podcastów. Na Soundcloudzie jestem bardzo sporadycznie, głównie tylko dlatego, że sama tam coś wrzucam, ale jest to zawsze jakaś opcja dla tych, którzy zwyczajnie ten serwis lubią. Ja nie bronię, żeby nie było.

facebook-512

To tyle, jeśli chodzi o część pierwszą. Spoiler: będą trzy. Drugi spoiler: tak, to jest ta nowa seria postów, o której nadmieniałam na fanpage’u. Bardzo praktyczna, dla mnie cholernie przyjemna. I choć ten post wcale nie jest taki długi, jakby wskazywał tytuł, tak kolejne już będą, więc na pewno będzie też fajnie! No, ja lecę po kawę.

Do następnego,

2560x1440-white-solid-color-background

Jedna myśl na temat “#MEGAPOST: Dbaj o swoje uszy (część pierwsza)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s