Łzy w oczach

Jest w tym coś majestatycznego. Zwłaszcza, gdy na pokładzie mamy całą orkiestrę, a przy każdym instrumencie postanowiono człowieka, który czekał na to całe swoje życie. Albo jeszcze chór, pełen najróżniejszych głosów, gdzie nawet najwyższy sopran idealnie współpracuje z najniższym basem.

Gdzie wszyscy, każdy człowiek, co do jednego — czuje tę muzykę całym sobą.

Jest w tym coś, co wzrusza tak bardzo, że aż boleśnie. Być może to sprawka skrzypiec. A może całej atmosfery, którą ten utwór tworzy. Nie wiem, ale jednego jestem pewna aż za bardzo — ten utwór wyżej to jeden z najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek usłyszałam.

I mówię to całkowicie poważnie.

Więc z jednej strony mamy delikatny głos kobiety, która zdaje się śpiewać nie tylko za pomocą strun głosowych, ale również serca.

Z drugiej strony jest cała reszta sceny, czyli najróżniejsze instrumenty, które bardzo powoli budują napięcie, by wreszcie w pewnym momencie wbić słuchacza w fotel. I to wszystko jest, cholera, fenomenalne.

A po drugiej stronie lustra czyhają utwory, które nie tyle, co wzruszają, a wprawiają w niepokój. Czasem nie ma w nich ani jednego śpiewanego słowa. Jest za to bardzo dynamiczny dyrygent, sporo drgań, wysokich tonów i kobieta, która śpiewa przez cały czas jedną samogłoskę. I robi z tego coś niesamowitego.

Albo weźmy na przykład soundtracki z praktycznie wszystkich Assassin’s Creedów. 

Bębny i energiczna orkiestra aż się proszą, by wyobrazić sobie zakapturzonego asasyna skaczącego po dachach w pogoni za kimś, kogo musi bezlitośnie zabić.

Muzyka z gier to w niektórych przypadkach niedoceniane arcydzieła. Bo wiecie, orkiestrowy klimat niezaprzeczalnie jest niesamowity, ale cholera, czy słyszałeś może utwór Florence Stand By Me, napisany specjalnie do soundtracku Final Fantasy XV? Nie? To posłuchaj. Koniecznie.

To zupełnie coś innego, ale ma w sobie tyle uroku, że nie sposób się nie uśmiechnąć. Zwłaszcza, gdy na ekranie mamy opening gry (ja wówczas nie posiadałam się z zachwytu i było to chyba jedyne intro, którego nawet przez sekundę nie zapragnęłam pominąć).

Ja natomiast, na potrzeby tego artykułu, stworzyłam playlistę na Spotify, która jest kolejnym dowodem na to, że muzyka z gier to coś pięknego. Koniecznie posłuchaj i pozwól sobie się trochę pozachwycać.

Naprawdę warto. Cały ten tekst jest prosto z mojego serca, więc nie mogę kłamać.

Miłego słuchania i podziwiania,

2560x1440-white-solid-color-background

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s