Wszyscy umrzemy, ale jeszcze nie dziś

Pamiętam, że było popołudnie. Prawie na pewno siedziałam w bluzie, bo zawsze jest mi zimno, chociaż to był już koniec marca. Nie pamiętam jednak, o czym wówczas myślałam, ale wiem, że były tylko dwie opcje — mogłam myśleć albo o zbliżającej się wielkimi krokami maturze, albo o tym, jak bardzo chcę wreszcie założyć bloga.

Popijałam powoli kawę (prawie na pewno nie pierwszą), co jakiś czas rozglądając się po pokoju. Głębokie rozmyślania nad życiem zawsze sprawiały, że chcąc czy nie chcąc, zaczynałam się martwić. Bo podobno przyszłość to całkiem ważna sprawa, a jak człowiek nie do końca właściwie wie, czego w ogóle chce, to chyba nie jest zbyt dobrze na nią przygotowany. Z drugiej strony, czy ktokolwiek kiedykolwiek był?

Blog zawsze był moim planem B.

Plan był za to bardzo zwyczajny — grzecznie skończyć liceum, pójść na studia, zrobić magisterkę i znaleźć w miarę dobrze płatną pracę. Z czasem jednak plan B zaczął wydawać mi się coraz bardziej słuszny, jakby był bardziej w moim stylu. Pomijając już fakt, że był znacznie bardziej atrakcyjny, ponieważ wiązał się z czymś, co kocham nad życie, czyli pisaniem.

Kiedy więc pewnego marcowego popołudnia zdecydowałam się wejść na WordPressa i poklikać w to, co trzeba, mój głos rozsądku zaczął na mnie wrzeszczeć. Robił wszystko, byle bym przestała, odeszła od komputera i wróciła do nauki. Za parę dni rozpoczynał się kwiecień, do matury został już tylko zaledwie marny miesiąc, a ja co zrobiłam, zamiast się do niej przygotować? Wybrałam tę przyjemniejszą drogę.

Założyłam bloga i postanowiłam potraktować to całkowicie na poważnie.

Wtedy okazało się, że traktowanie czegoś na poważnie niekoniecznie musi pozbawiać tę rzecz wszystkiego, co dobre. Pisanie nie przestało być dla mnie przyjemnością, ba, mam dziwne wrażenie, że przywiązałam się do niego jeszcze bardziej. No bo czy w innym przypadku pisałabym w tym momencie sześćdziesiąty ósmy artykuł? Raczej nie.

W październiku mocno spadły mi statystyki, ale przyznam szczerze, że niespecjalnie się tym martwię, bo tym razem już wiem i pamiętam, iż to dopiero początek. Początek cholernie długiej, trudnej, pełnej przeszkód drogi, z której wielokrotnie będę chciała zboczyć. I nic w tym dziwnego, bo początki zawsze są najtrudniejsze.

Kiedy zaczynam wątpić, odechciewa mi się i jedyne, na co mam ochotę, to kilkunastogodzinna randka z konsolą lub/oraz Netflixem, przypominam sobie o pewnym tekście, na który wpadłam zupełnie przypadkowo, a który uratował mnie przed rzuceniem wszystkiego w cholerę i wyjazdem w Bieszczady.

 

Gary Vaynerchuk: Why 1 View is Everything —

 

I tutaj nawet nie chodzi o jakieś bzdurne motywacyjne pierdolenie. Bo to, co zostało w tekście powiedziane, jest po prostu prawdą.

Każdy zaczynał od zera. Każdy, bez wyjątku.

Nawet ktoś taki, jak Gary. Ja też.

Ci, którzy dotarli najdalej, mają jedną, bardzo prostą, acz zabójczo skuteczną taktykę — robią swoje. Tak, jak swoje będę robić również ja. A to, co właśnie czytasz, nie bez powodu pojawiło się tutaj akurat dzisiaj. Dziś są moje urodziny i chciałabym tym tekstem przypomnieć sobie coś, o czym powinnam wiedzieć od samego początku, ale nie potrafiłam tego dostrzec — nie można mieć wszystkiego od razu. No i chciałabym również życzyć sobie właśnie takiej upartości, która sprawi, że będę robiła swoje nawet, kiedy wszyscy inni w to zwątpią. Na razie jestem na samym dnie, tuż obok wielkiego zera, ale to wszystko jest kwestią paru lat. Lat, nie miesięcy.

Do następnego i wielu, wielu kolejnych,

2560x1440-white-solid-color-background

2 myśli na temat “Wszyscy umrzemy, ale jeszcze nie dziś

  1. Jesteś Skorpionem? 😀

    Ja też czasem rozpamiętuje swoje początki w blogowaniu. Byłam tak zestresowana, że nikt nie będzie chciał mnie czytać i się tylko ośmieszę. Wiesz, do jakiego wniosku doszłam? Że nikt chyba tak naprawdę nie jest do końca przekonany, czy jego pasja znajdzie odbiorców. To dopiero dzięki nim nabiera ona wymiarowości, prynajmniej według mnie. Nie ma pięniejszego uczucia, niż możliwość podzielenia się cząstką siebie z kimś innym, kto nas rozumie lub przynajmniej jest nią zafascynowany. Dla nas to codzienność- żyć z naszymi poglądami i talentami- więc boimy się, że dla innych też będą one zwykłe i normalne. Ale nie są! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s