Cholerny świat

Chyba jestem psychopatą.

Ostatnio nie mam czasu na seriale. Dzienne studia mimo wszystko robią swoje.

Jednak moment, w którym moim oczom ukazał się na ekranie bardzo nieciekawy chłopak ze smutnym wyrazem twarzy i wypowiedział te słowa, był momentem, w którym wiedziałam, że nie ma odwrotu — nie wyłączę serialu, dopóki go nie obejrzę. Rezultat? Obejrzałam do samego końca i chyba bym sobie nie wybaczyła, gdybym tak po prostu zostawiła to za sobą.

Ten serial jest trochę jak bardzo dobre ciasto, które jesz z ogromną przyjemnością i zapamiętaniem, ale zaraz po chwili orientujesz się, że kawałek, który właśnie bezpardonowo wpakowałeś sobie do ust, był ostatnim kawałkiem. Więc jest Ci smutno. Jest Ci bardzo smutno, że to już koniec. Mnie też jest bardzo smutno.

Ale zacznijmy od początku.

facebook-512

dm6axfexkaar35j1

Przede wszystkim należałoby zacząć od tego, że serial The End Of The F***ing World powstał na podstawie komiksu Charlesa S. Forsmana o takim samym tytule. Pojawił się na Netflixie całkiem niedawno, bo 5 grudnia — składa się na niego osiem krótkich odcinków, nie dłuższych, niż 22 minuty. Ja natomiast jakimś magicznym sposobem musiałam tej produkcji nie zauważyć. Ba, najprawdopodobniej nadal nie miałabym najmniejszego pojęcia o jej istnieniu, gdyby nie moje zupełnie przypadkowe zabłądzenie w internecie i obejrzenie znalezionego gdzieś po drodze zwiastuna. Wydał się na tyle interesujący, że stwierdziłam, pomimo braku czasu, iż dam tej produkcji szansę.

Więc dałam. A potem oglądałam tak długo, aż zwyczajnie skończyły mi się odcinki.

Na pierwszy rzut oka The End Of The F***ing World wydaje się być całkiem zwyczajną historią. Ot, dwójka obrażonych na cały świat nastolatków, którzy nie mogą znaleźć sobie miejsca. James, który uważa się za psychopatę, jako dziecko odkrył, że za grosz nie posiada poczucia humoru. Teraz bardzo pragnie zabić jakiegoś człowieka, którym ostatecznie zostaje Alyssa — wiecznie naburmuszona dziewczyna w tym samym wieku, otwarcie mówiąca wszystko to, co myśli i będąca zawsze na drugim miejscu dla swoich rodziców. Nic więc dziwnego, że naburmuszona, nie?

Są młodzi, głupi, porywczy, ale przede wszystkim są pełni sprzecznych emocji To ten rodzaj ludzi, którzy na pytanie “A może by tak rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady?“, rzeczywiście rzucają wszystko i jadą w Bieszczady. Przynajmniej metaforycznie. Bo tak naprawdę to pojechali gdzieś zupełnie indziej, ale żadne z nich dokładnie nie wie, gdzie. Trzymajmy się więc wersji, że pojechali po prostu przed siebie.

Nic jednak nie zmienia faktu, że TEOTFW to przede wszystkim prawdziwa, bo szczera do bólu opowieść o dwójce nieszczęśliwych dzieciaków, które mają dość swojego pozornie dobrego życia. Z czasem zresztą dowiadujemy się wystarczająco dużo rzeczy, aby zrozumieć, dlaczego ta dwójka nieszczęśliwych dzieciaków zdecydowała się pokazać światu środkowy palec. I, uwierz mi, ale ja się im wcale nie dziwię.

636499039202976603-1376579-469480-zoomed
Wyglądają całkiem sympatycznie, prawda? / © Netflix

Gdyby zapytano mnie, kogo lubię bardziej — bez zastanowienia powiedziałabym, że Jamesa. Nawet pomimo bycia nieźle jebniętym gościem, który powinien raczej budzić w człowieku zaniepokojenie, James wzbudził moją sympatię. Ba, zrobił to już w pierwszym odcinku. I jest tylko jedna rzecz w tym serialu, którą pokochałam znacznie (naprawdę znacznie) bardziej, niż Jamesa.

facebook-512

Muzyka. Kto by się spodziewał, nie?

Muzyka w tym serialu to jest coś niesamowitego. Słuchanie jej kojarzy mi się trochę z na wpół przytomnym leżeniem na jakiejś plaży, leniwym sączeniem najlepszego drinka, jakiego kiedykolwiek miało się okazję spróbować i całkowitym brakiem jakichkolwiek problemów.

Czerpie głównie z muzycznych arcydzieł lat 50. XX wieku, aczkolwiek pojawiła się na przykład Soko oraz jej singiel We Might Be Dead by Tomorrow, który jest przecież z 2012 roku. Mimo tego w soundtracku nic się z niczym nie gryzie — wszystko do siebie pasuje, jakby było dokładnie na swoim miejscu i pojawiało tylko wtedy, kiedy powinno. Warto też zaznaczyć, że muzyka odgrywa tutaj ogromnie ważną rolę, bo kieruje emocjami oglądającego. Chciałabym wytłumaczyć, o co mi chodzi, ale wtedy musiałabym chamsko zaspoilerować teoretycznie nieznaczące szczegóły, jednak wszyscy dobrze wiemy, że zwykle to właśnie te teoretycznie nieznaczące szczegóły okazują się najważniejsze.

Powiem więc tylko, że jeśli tak, jak ja, masz mało czasu na oglądanie seriali, ale chcesz się na chwilę oderwać od notatek do matury/na sesję/innej pracy, to The End Of The F***ing World nadaje się idealnie, by usiąść i pochłonąć go za jednym posiedzeniem. Serio, wystarczy jeden dłuższy wieczór. A Tobie nie tylko wielokrotnie podczas oglądania poprawi się humor. Ba, zapewniam Cię, że będzie cała masa momentów, w którym po prostu nie będziesz w stanie powstrzymać uśmiechu.

Ale będą też momenty smutne. Bo ten serial to wcale nie jest taka głupawa opowieść o głupawych nastolatkach. Tyle że tego już nie rozwinę — zbyt mocno chcę, abyś sam go obejrzał i zrozumiał, o czym mówię.

Wiesz, co robić. Po obejrzeniu możesz się delektować muzyką, którą znajdziesz w mojej playliście na Spotify. Miłego słuchania!

Do następnego,

2560x1440-white-solid-color-background

2 myśli na temat “Cholerny świat

  1. Jakbyś szukała jeszcze czegoś fajnego do oglądania na Netfliksie (lub tak ogólnie) to polecam Holistyczną Agencję Detektywistyczną Dirka Gently’ego (pierwszy sezon jest świetny) i Marvel Runaways (też na podstawie komiksu, na Showmax już jest cały sezon).

    Czyli The End… rzeczywiście jest taki dobry, jak zewsząd słyszę? Cóż, trzeba będzie zobaczyć- słyszałam tylko zajawkę i ten akcent… *dopisuje do listy, bo może znajdzie na to czas jak już zaliczy kolokwium lekturowe*

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s