#MuzykaMiesiąca: luty 2018

<fajerwerki> Tym razem na czas! Bez miesięcznego opóźnienia! </fajerwerki>
facebook-512

#10 Justin Timberlake Man of the Woods

19075813212_1Szczerze? Kiedy słyszę to nazwisko, pierwsze, co przychodzi mi do głowy to Cry Me a River, która, jakby ktoś nie wiedział, została napisana po zerwaniu z Britney Spears i dotyczyła tego, jak bardzo ją Justin kochał. Potem Britney też napisała piosenkę Everytime, która (tak dla odmiany) dotyczyła tego, jak bardzo Britney kochała Justina. Wracając jednak do niego, w tym roku, a dokładniej 2 lutego, Timberlake wydał swój piąty album studyjny, przed którym wzbudził sporo kontrowersji singlem Filthy, który, no, na pewno nie był najlepszym utworem. I który (niestety) jest pierwszy na liście Man of the Woods, rozpoczynając całą przygodę, przez co niejedna osoba może jednak machnąć ręką i wrócić do słuchania czegoś innego. Ale czekajcie! Jeszcze nie wszystko stracone, serio. Wystarczy pominąć Filthy, po czym puścić na przykład Say Something, które jest naprawdę dobre. Wystarczy pominąć Filthy. Po prostu.

#09 Kasia Lins Wiersz Ostatni

kasialins-675x675Artystka wprawdzie istnieje na rynku muzycznym już od 2013 roku, kiedy to wydała swój debiutancki album studyjny pod nazwą Take My Tears, w którego tworzeniu brało również udział paru utalentowanych zagranicznych muzyków jazzowych. Wiersz Ostatni, czyli drugi album studyjny Kasi Lins, wyszedł pod koniec lutego i idealnie oddaje styl piosenkarki. Przyjemny soul, mocno mieszany z jazzem oraz elementami popu czy R’n’B bardzo relaksuje słuchacza, pozwalając mu naprawdę się odprężyć. Wiersz Ostatni to także trzynaście lekkich, miłych dla uszu utworów, z czego pięć z nich jest w języku angielskim. Być może Kasia Lins nie jest najlepszą artystką w Polsce, ale na pewno jest na dobrej drodze, by kiedyś się nią stać. Warto dać jej szansę (mówię to nawet ja, wiecznie marudząca i sceptycznie nastawiona do polskiej muzyki zrzęda!). Naprawdę.

#08 AWOLNATION Here Come the Runts

awolnationTak, AWOLNATION to Ci od tych wszystkich memów z Sail. W sensie, od tej piosenki, od memów są inni ludzie. Nigdy ich nie słuchałam. A przynajmniej nie jakoś bardzo regularnie, bo jakoś mnie po prostu do tego nie ciągnęło. Kiedy jednak nowy album mignął mi gdzieś na Spotify, to stwierdziłam, że dobra, posłucham, może być fajnie. I jest. Jest głośno, jest chaotycznie, jest dziwnie, ale przy tym wszystkim jest naprawdę fajnie. AWOLNATION to muzyka znajdująca się na pograniczu wszystkich możliwych odmian rocka: alternatywnego, indie, elektronicznego i takiego typowo do tańczenia. Gdzieś pomiędzy to wszystko wkrada się czasem electropop, gdzie dominują odrobinę cięższe dźwięki. A jeżeli nadal się zastanawiasz, dlaczego może być dziwnie, to posłuchaj Sound Witness System. Definitywnie mój ulubiony utwór z całego albumu.

#07 Małe Miasta Plecy pomników

1-preorderCzy w którymkolwiek tekście z serii #MuzykaMiesiąca było tyle polskiej muzyki? Aż się nadziwić nie mogę. Tak czy inaczej, z tym zespołem kojarzy mi się głównie jeden z ich utworów pod tytułem Już prawie tańczę. Pamiętam, że podobała mi się prostota tej piosenki, sam przekaz właściwie też, bo jest dość życiowy. No i teledysk został zajebiście wykonany. Jeśli zaś chodzi o Plecy pomników, jest to trzeci album studyjny polskiego duetu muzycznego Małe Miasta. Chłopacy grają przede wszystkim hip—hop, który wielokrotnie przypomina trap, ale ogółem rzecz ujmując, utwory są naprawdę przyjemne do słuchania. Utwór Seriale jest bardzo prawdziwy. I tak naprawdę bardzo smutny. A Piekło ma świetny bit. W ogóle ten album jest najzwyczajniej w świecie dobry. Więc nie siedź tak, idź posłuchaj.

#06 Rhye Blood

rhye_-_bloodRhye to niesamowity klimat. To sprytna gra dynamiką, intrygujący męski falset, dziwaczne dźwięki i chwytliwe rytmy. Zaczynając jednak od początku, Rhye to przede wszystkim projekt muzyczny (nie, nie zespół; w tym przypadku mamy do czynienia ze współpracą różnych muzyków z różnych zespołów lub solistów, którzy zdecydowali się stworzyć wspólnie coś — tym czymś może być zarówno singiel, jak i cały album) kanadyjskiego piosenkarza Michaela Milosha, który wydał swój debiutancki album razem z Robinem Hannibalem. Robin zrezygnował ze współpracy z Miloshem w 2017 roku. Potem, czyli na początku lutego tego roku, Milosh wydał nowy album Blood, który sam w głównej mierze wyprodukował i napisał. Blood składa się z jedenastu utworów, gdzie zostaje zachowana charakterystyczna dla Rhye melancholia, która wprowadza słuchacza w lekki trans, pomagając mu się uspokoić. To idealna muzyka na deszczowe czy chłodne wieczory z ciepłą herbatą w ręku, zwłaszcza teraz.

#05 The Wombats Beautiful People Will Ruin Your Life

081f7bd52b09497e875f4b465a325105-1000x1000x1

Szczerze? Dwa tygodnie temu nie miałam jeszcze pojęcia o istnieniu tego zespołu. Trafiłam na niego przypadkowo, grzebiąc głęboko w Spotify i szukając czegoś, co by przykuło moją uwagę. Czy raczej zainteresowało moje uszy. I proszę bardzo, oto The Wombats! Zespół, który zasługuje na znacznie więcej miłości, niż aktualnie dostaje. Składający się z trzech kumpli, którzy poznali się na studiach, grający indierocka, w lutym wydał swój, teoretycznie, piąty album studyjny. W praktyce wygląda to trochę inaczej, ponieważ jeden z tych albumów został wydany w Japonii, więc np. na Spotify go nie ma. Zresztą, tam są tylko trzy albumy. Ale czy to ważne? Ważne jest na pewno to, że Beautiful People Will Ruin Your Life, poza ciekawym tytułem, zawiera jedenaście utworów, z czego każdy niby jest bardzo podobny do pozostałych, ale z drugiej strony ma się wrażenie, że to coś zupełnie innego. Przynajmniej ja mam takie wrażenie. Dlatego polecam. Proste.

#04 Black Rebel Motorcycle Club Wrong Creatures

wrong20creatures

Zespół, który przyszedł na świat w tym samym roku co ja (czyli 1998, ma się rozumieć) o specyficznej nazwie, to amerykańska grupa muzyczna z San Francisco. Na samym początku ich styl czerpał głównie z shoegaze’u, czyli podgatunku rocka alternatywnego, gdzie zespoły cechowały się tendencją do… Patrzenia się w swoje buty. Stąd taki termin. Chodzi tu jednak o mocne, gęste dźwięki (tzw. ściany dźwięku) oraz niewyraźny, ale bardzo delikatny i przyjemny wokal. Później Black Rebel Motorcycle Club zainspirował się blues rockiem, a obecnie gra głównie garage rocka. Wrong Creatures to ich ósmy album studyjny, który wyszedł wprawdzie w styczniu, ale ja znalazłam go dopiero w lutym. I muszę przyznać — o ile nie przepadam ogółem za tego typu brzmieniami, tak tym razem panowie kupili mnie utworem Haunt, gdzie bas rozkłada mnie na łopatki, a potem już nawet nie mam siły wstać, bo wchodzi wokal. Warto sprawdzić na własnej skórze.

#03 Franz Ferdinand Always Ascending

c95a667a6f71b429fabe9e4ebae74ffa-1000x1000x1Nie do końca wiem, dlaczego ten album tak bardzo mi się spodobał. Zanim jednak do tego przejdę, to pokrótce — Franz Ferdinand to zespół, a nie solowy artysta. Znaczy, tak serio to było to „arcyksiążę Habsburg, bratanek cesarza Franciszka Józefa I, od śmierci ojca 19 maja 1896 – następca tronu Austro-Węgier, pretendent i tytularny książę Modeny od 1875” i to od niego powstała ta nazwa. Zespół pochodzi ze Szkocji, a za datę jego powstania przyjmuje się 2001 rok. Always Ascending jest piątym albumem studyjnym FF, stosunkowo krótkim, ponieważ składa się jedynie z dziesięciu utworów. Dlaczego jest na podium? Naprawdę nie wiem, ale ma w sobie coś, co sprawiło, że tak się właśnie stało. Być może jest to sprawka utworu Paper Cages, który, podobnie jak w przypadku zespołu z miejsca niżej i ich piosenki Haunt, kupił mnie basem. A może chodzi o  wpadające w ucho rytmy. A może o coś innego. Nie wiem. Wiem tylko, że warto.

#02 Vance Joy Nation Of Two

vance-joy-nation-of-two-atlanticVance Joy to gość, którego większość świata kojarzy z jednym utworem i wszyscy z tej większości wiedzą, że to na pewno jest Riptide. Tak naprawdę nazywa się James Keogh i pochodzi z Australii. Polska wikipedia twierdzi, że gra indie rocka, co jest najśmieszniejszym kłamstwem na świecie, bo indie rock ma niewiele wspólnego z indie popem. Ale Vance Joy to nie tylko indie pop, bo również folk. Generalnie to całkiem spokojne, przyjemne brzmienia, pociąganie za struny gitary, od czasu do czasu dmuchanie w jakąś trąbkę czy inny puzon (patrz utwór Lay It On Me z albumu, który powinnam zacząć omawiać cztery zdania temu), a do tego wszystkiego jest perkusja. Czyli jest dobrze. Nation Of Two, czyli drugi album studyjny to równe czterdzieści pięć minut rytmicznego kiwania głową, uśmiechania się od czasu do czasu i w dużej mierze pozytywnych, ciepłych uczuć. Bardzo miła produkcja. Taka w sam raz na smutek.

#01 Bea Miller aurora

aurora

Kolejny dowód na to, że nie trzeba wygrać The X Factor, żeby zrobić karierę. Inna sprawa jest taka, że Bea Miller (która, swoją drogą, jest o rok młodsza ode mnie!) powinna wygrać. Nie wiem, czy ten program, ale coś na pewno, bo głos ma świetny. Dodając do tego ogromny potencjał, jaki dosłownie wylewa się z jej utworów, otrzymujemy naprawdę wybuchową mieszankę. Tylko czekać, aż jebnie i zrobi się głośno. Aurora to drugi album studyjny artystki, składający się z czternastu utworów, z czego moje serce zdecydowanie należy do S.L.U.T. — głównie dlatego, że myślałam, że tytuł mówi sam za siebie, ale, jak się okazało po przesłuchaniu, to jest genialna gra słów. Poza tym, cała reszta ma genialne basy i rytm. I w ogóle jest świetna. Dlatego to miejsce pierwsze. Normalnie bym do tego nie namawiała, ale że to prawie koniec tekstu, to powiem Ci tylko, że powinieneś teraz wyjść z tego bloga i przesłuchać ten album w całości za jednym posiedzeniem. Nie pożałujesz.
facebook-512
Tak, jak za każdym poprzednim razem — playlista na moim profilu Spotify jest i rozgląda się za Tobą, więc nie każ jej dłużej czekać. Miłego słuchania!
Do następnego,
2560x1440-white-solid-color-background

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s